Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Warszawskie plusy dodatnie

Jeszcze słówko o Warszawie.
Ostatni dzień, a właściwie przedpołudnie krótkiego pobytu, pomimo nękającego mnie bólu głowy, przyniosło bardziej optymistyczne refleksje. Na piątek zaplanowaliśmy wizytę w Wilanowie i inspekcję w Świątyni Bożej Opatrzności, o której tyle się ostatnio mówi w związku z 6 milionową dotacją z Ministerstwa Kultury.
Terytorialnie cała wycieczka koncentrowała się w rejonie ul. Sobieskiego, będącej kontynuacją Alei Ujazdowskich. To, co robi na mnie bardzo pozytywne wrażenie, to ład urbanistyczny stolicy, logika traktów komunikacyjnych. Naprawdę, wystarczy rzut oka na plan lub Mapy Google, aby wytyczyć przejazd samochodem bez większych komplikacji. Promieniście rozchodzące się od Centrum ulice prowadzą do oddalonych osiedli łatwo i przejrzyście. Oczywiście, pomijam kwestię korków, które są bolączką każdego większego miasta…
Wracając do naszych zamierzeń. Pierwszym punktem programu było odwiedzenie niewielkiego mieszkania kuzyna, do którego dostać się można od ulicy o wdzięcznej nazwie Resorowa. Z gustownie urządzonego, położonego na VIII pietrze apartamentu roztacza się ciekawy widok, który potwierdza moje spostrzeżenia.

Zamglona budowla Świątyni Bożej Opatrzności

Mgła  psuje nieco to dobre wrażenie.

Aleją Rzeczypospolitej podjeżdżamy pod samą budowlę. W sąsiedztwie stoi siedziba Instytutu Jana Pawła II, a w niej mieści się recepcja. Rozpytujemy o możliwość zwiedzenia Panteonu Wielkich Polaków. Cena 5 zł osoba dorosła, 3 zł uczeń. Bardzo sympatyczna Pani próbuje skontaktować się z przewodnikiem, jednak bez skutku. Opowiada nam więc historię projektu świątyni począwszy od 1791 roku, poprzez lata międzywojenne, aż do wyzwolenia z komunizmu. Ciągle przerywana, a to zaborami, a to II wojną światową, ma szanse doczekać konsekracji przez Franciszka I w 2016 roku.
Muzeum JP II ma znajdować się poza obszarem sakralnym, jakby nad nawą główną. 
Całość, nawet w tym stadium budowy, prezentuje się ciekawie. Chociaż nie jestem zwolennikiem monumentalnych kościołów, to jednak zdumiewa mnie determinacja, z jaką wznosi się te obiekty. Groszem sypie ten, kto ma na to ochotę. Nie sięga się do kieszeni podatników, tak jak w przypadku Narodowego, czy Stadionu Wisły. A potem w dodatku odmawia się im możliwości odwiedzenia współwłasności…

Okolice Pałacu i Parku w Wilanowie niezbyt ciekawe. Pętla autobusowa, niewielki Mc Donald, zrujnowany budynek poczty. Z ciekawostek wyczytanych przed wejściem – pierwotnie miejsce nosiło nazwę Milanów. Myślałem, ze to pomyłka na tablicy informacyjnej, ale nie – to istotnie był Milanów. Nie dociekłem jeszcze, czy zmiana polegała tylko na przewróceniu literki „M” na plecy, czy na czymś innym.

Spacer jest krótki, bo pogoda nieprzyjemna. Wilgotno i wietrznie. Janek robi kilka fotek. do samochodu.

Dokonuje również dokładnego pomiaru wysokości w celu nałożenia podatku katastralnego. 


Pora powoduje, ze otoczenie przedstawia się niezbyt reprezentatywnie. Wracamy do samochodu. Jeszcze pakowanie, pożegnania z gospodarzami i ok. 14.40 ruszamy w drogę powrotną.
Jedzie się szybko, chociaż ruch dużo większy niż we wtorek. Dopiero przed Miechowem dopada nas gęsta mgła, która radykalnie zmniejsza prędkość podróży. Jedzie się ze wzrokiem albo przyklejonym do tylnych świateł poprzedzającego samochodu, albo do białej linii ograniczającej jezdnię od pobocza. Momentami mam ochotę zatrzymać się i wyskoczyć, tak deprymująca jest jazda w takich warunkach.
Czas podróży dość podobny w obu kierunkach: 4,5 godziny.
Cel kolejnej wycieczki: Rzym.

2 komentarze do “Warszawskie plusy dodatnie

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę