Jeszcze słówko o Warszawie.
Ostatni dzień, a właściwie przedpołudnie krótkiego pobytu, pomimo nękającego mnie bólu głowy, przyniosło bardziej optymistyczne refleksje. Na piątek zaplanowaliśmy wizytę w Wilanowie i inspekcję w Świątyni Bożej Opatrzności, o której tyle się ostatnio mówi w związku z 6 milionową dotacją z Ministerstwa Kultury.
Terytorialnie cała wycieczka koncentrowała się w rejonie ul. Sobieskiego, będącej kontynuacją Alei Ujazdowskich. To, co robi na mnie bardzo pozytywne wrażenie, to ład urbanistyczny stolicy, logika traktów komunikacyjnych. Naprawdę, wystarczy rzut oka na plan lub Mapy Google, aby wytyczyć przejazd samochodem bez większych komplikacji. Promieniście rozchodzące się od Centrum ulice prowadzą do oddalonych osiedli łatwo i przejrzyście. Oczywiście, pomijam kwestię korków, które są bolączką każdego większego miasta…
Wracając do naszych zamierzeń. Pierwszym punktem programu było odwiedzenie niewielkiego mieszkania kuzyna, do którego dostać się można od ulicy o wdzięcznej nazwie Resorowa. Z gustownie urządzonego, położonego na VIII pietrze apartamentu roztacza się ciekawy widok, który potwierdza moje spostrzeżenia.
| Zamglona budowla Świątyni Bożej Opatrzności |
Mgła psuje nieco to dobre wrażenie.
Okolice Pałacu i Parku w Wilanowie niezbyt ciekawe. Pętla autobusowa, niewielki Mc Donald, zrujnowany budynek poczty. Z ciekawostek wyczytanych przed wejściem – pierwotnie miejsce nosiło nazwę Milanów. Myślałem, ze to pomyłka na tablicy informacyjnej, ale nie – to istotnie był Milanów. Nie dociekłem jeszcze, czy zmiana polegała tylko na przewróceniu literki „M” na plecy, czy na czymś innym.
Spacer jest krótki, bo pogoda nieprzyjemna. Wilgotno i wietrznie. Janek robi kilka fotek. do samochodu.
Pora powoduje, ze otoczenie przedstawia się niezbyt reprezentatywnie. Wracamy do samochodu. Jeszcze pakowanie, pożegnania z gospodarzami i ok. 14.40 ruszamy w drogę powrotną.
Jedzie się szybko, chociaż ruch dużo większy niż we wtorek. Dopiero przed Miechowem dopada nas gęsta mgła, która radykalnie zmniejsza prędkość podróży. Jedzie się ze wzrokiem albo przyklejonym do tylnych świateł poprzedzającego samochodu, albo do białej linii ograniczającej jezdnię od pobocza. Momentami mam ochotę zatrzymać się i wyskoczyć, tak deprymująca jest jazda w takich warunkach.
Czas podróży dość podobny w obu kierunkach: 4,5 godziny.
Cel kolejnej wycieczki: Rzym.


W Krakowie powstaje teraz monumentalne Centrum JP2. Też będzie potężnie;)
I to powstaje dużo szybciej niż to, o którym pisałem. Widać, żeśmy nie takie skończone centusie