Ostatnio mam parcie.
Wiem, zaleca się zażywanie odpowiednich tabletek, zapoznawszy się uprzednio z ulotką. Ale moje parcie nie ma czysto fizjologicznego charakteru. I, wydawałoby się, nie jest niebezpieczne dla otoczenia. A jednak.
Lepiej by było, gdybym miał po-parcie. Nie oznacza to wcale, że zabiegam o względy Platformy Obywatelskiej, podobnie jak w czasach minionych nie zabiegałem o względy Milicji Obywatelskiej. Wręcz przeciwnie, platforma kojarzy mi się z politycznym platfusem, który nie dość, że powoduje utykanie właściciela, to jeszcze podkłada nogi innym. POza tym takie po-parcie parcieje dość mocno ostatnio. Trzeba się raczej zacząć poPiSywać. A jednak.
A propos PiS.
Mam parcie na PISanie. Jest to już chorobliwe. Być może wynika z faktu, że wbrew temu, co zeznawałem ostatnio, czytanie idzie mi niesporo. Jakby literki drukują obecnie coraz mniejsze, żeby książki nie były za grube, co automatycznie obniża koszt ich produkcji. A w końcu każdy chce wyjść na swoje…
Jedyne, co drukuje się bez opamiętania, to ulotki. Na szczęście równie bez opamiętania wywala się je do kosza, uzupełniając niedoskonały cykl intelektualny twórców tychże, recyclingiem środowiskowym. Ulotki maja o tyle niewielką wartość literacką, że ani nie można w nie zawinąć kanapki, bo się wyślizgnie, ani dupy sobie podetrzeć, bo za bardzo się będzie świecić. No, a za bardzo gołym tyłkiem błyszczeć w towarzystwie nie przystoi.
A propos błyszczeć: tylko patrzeć jak Kamil wskoczy do salonu Playa i kupi komórkę z grą zimowe Igrzyska w Soczi. Nie wspominając o panczenistach, którzy stale narażeni są na lodowe refleksy. Co do refleksji, to wyszło na to, że nawet kontuzjowana Kowalczyk ma lepsze wyniki, niż jedenastu zdrowych chłopa biegających po boisku. Wniosek jest oczywisty – trzeba pozamykać boiska piłkarskie. Skoro Justyna ma wynik bez trasy biegowej, to może chłopaki też się wezmą do roboty.
Ja tu gadu, gadu, miało być o pisaniu, a jak zwykle zeszło na sport.
Akurat w moim przypadku pisanie jest sportem zdecydowanie amatorskim, bo złamanego szeląga ( ciekawe kto pamięta krakowskiego komentatora sportowego o tym nazwisku), za pisanie nie dostaje. Nadzieja w tym, że jednak dostanę Nobla. Doszły mnie bowiem słuchy, że zeszłorocznej Noblistki w dziedzinie literatury w ogóle nie da się czytać. To tak jak mnie… Zresztą mam ogromne wątpliwości, czy Komitetowi Noblowskiemu chodziło o literackie walory dzieła p. Alice Munro. Zapewne jego członkowie, starsi wiekiem i trochę już pogodzeni ze sklerozą chcieli nagrodzić Marylin Monroe, bo to i przyjemnie posłuchać, a przede wszystkim przyjemnie popatrzeć było.
To ja przestaje pisać i lecę sobie face lifting zrobić. I body building…
Może przynajmniej na Nagrodę Nike się załapię. I bogini da potrzymać gałązkę oliwną, albo potarmosić za skrzydło. Nie mówiąc już o porządnej parze butów do pisania…
PS. A co do tytułu. Parcie na sztukę było w Atenach, a nie w Sparcie