Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Zżymam się na Rzym

Imć Twardowski wzbraniał się przed podróżą do Rzymu. Miał powód – zaprzedał duszę diabłu.  Gdyby szlachcic tam trafił, czart miał od  szlachcica wyegzekwować zapłatę. Piekielny sprzedawca był oczywiście sprytniejszy. Dopadł nieszczęśnika w karczmie o tej samej nazwie. Podobno niedaleko miejsca, w którym mieszkam…
Mojej duszy nikt kupić nie chciał, postanowiłem zaryzykować. A nuż widelec na miejscu, w Rzymie znajdzie się jakiś szatański konsultant Lucyfera, któremu do planu brakuje jednej, choćby najmarniejszej duszy. Nienajmłodzszej i trochę przechodzonej… Ale też  rześkiej i skorej do uciech tego świata. Do prowizji jak znalazł. Może uratuję jakiegoś następce Belzebuba, któremu grozi karne przeniesienie do niebiańskich sieci:
„Ale zemsta, choć leniwa, nagnała Cię w nasze sieci,
Ta karczma Rzym się nazywa, kładę areszt na Waszeci”.
Oczywiście tekst dotyczył Twardowskiego, ale dlaczego nie zrobić wieszczowi psikusa i nie zmienić adresata wypowiedzi. Taka dzisiaj epoka, że diabeł szlachcicem się mieni…
Tym bardziej, że działa magia liczb: w Italii będę obchodził urodziny, złożone z dwóch takich samych cyfr! Jakich – absolutnie nie powiem!
Na odpowiedzi czekam do 8 marca, kiedy to ogłoszę kolejny konkurs.
A na Rzym zżemmę się następnym razem. Póki co się zdrzemnę. Po Chianti. Do spaghetti. A właściwie do spania…
Buna notte…

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę