Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

BRYK Z ŻYCIA

Dzień ostatnio krótki, to i ja postanowiłem, że felieton będzie krótki. Bo i tak młodsi Czytelnicy będą poszukiwać z tegoż felietonu bryku.
Dawniej brykanie kojarzyło się z hasaniem bez umiaru, jeszcze niedawno mówiło się o kimś z podziwem, że zajechał bryką, a ja ostatnio uważnie sprawdzam, czy mój inteligentny na pozór rozmówca nie „zajechał” brykiem. Czem prędzej spieszę z wyjaśnieniem…

LITERACKA CORRIDA, 
CZYLI BYKI W BRYKACH

Dorwałem ostatnio pozycję wydawnictwa Greg mieszczącego się przy ul. Klasztornej w Krakowie.
Tytuł brzmi: „Streszczenia lektur”.
Nadtytuł dla mniej gramotnych: „Streszczenia wszystkich obowiązkowych lektur”.
Na 160 stronach znajdują się omówienia 35 wybitnych pozycji literatury światowej i rodzimej. Średnio przypada 4,5 strony na lekturę. Żeby uczniowie nie musieli kłopotać się chronologią powstawania dzieł literackich, uszeregowano je w porządku alfabetycznym. 
Tak więc Dziady sąsiadują z Dywizjonem 303, a Skąpiec z Siłaczką.
Jako Autora wydawca podaje „Zespół autorów”. Domyślam się, że chodzi o to, aby chwała za trud włożony w to wiekopomne dzieło nie spadła na jedną osobę.
I pewnie przeszedłbym obojętnie obok tego niewątpliwego śmiecia intelektualnego, gdyby mój wzrok nie padł na „Wesele w Atomicach”  Sławomira Mrożka. I tu powiało mrozem… Otóż anonimowy streszczyciel ( a właściwie stręczyciel lektur) pisze: „Treścią opowiadania jest przebieg wiejskiego wesela”. Dalej nie cytuję, bo nóż, a właściwie głowica atomowa mi się w kieszeni otwarła.
Setki razy czytałem to opowiadanie, choćby dlatego, że powstało w roku mojego urodzenia i nigdy, ale to przenigdy nie przyszło mi na myśl, że zamysłem Mrożka było opisanie przebiegu wiejskiego wesela. Po prostu anonimowy „streczyciel” bez żenady wykorzystał pozycję ze spisu lektur, żeby zrobić młodemu człowiekowi wodę z mózgu.
To, tak, proszę PT. Czytelników, jakbym relacjonując przebieg mszy świętej napisał: „Treścią mszy były modlitwy i śpiewy z towarzyszeniem organów”. Ładne – prawda? A najważniejsze, że nie zmusza do myślenia.
BRYKI MARKETINGOWE, CZYLI BZYKANIE KONSUMENTA

Gdyby to jeszcze te bryki tylko literackie były.
Weź pożyczkę i wyjedź na urlop. Oddasz w dogodnych ratach.
Bryk? Oczywiście, że tak. Bo zapomina dodać, że urlop będzie Cię w sumie kosztować dwa razy więcej.
Albo – masz internet za darmo, wystarczy kupić kartę.
To też bryk! Bo musisz doładować kartę co jakiś czas, żeby internet był gratis. Czyli nie jest za darmo. Bryk jak diabli.
Lub też ten proszek Cię uleczy, możesz żreć ile wlezie, a i tak nie przytyjesz.
Bryk? Jasne, że bryk. Bo nie mówi Ci, że szczupła sylwetka wymaga wysiłku – trzeba ćwiczyć, biegać, pływać i stosować rozsądną dietę. A na chipsy i bezruch żaden proszek nie pomoże.

BRYKI SĄSIEDZKIE, 
CZYLI ZAGLĄDANIE POD KIECKE

-” O Popatrz Pani jak się ta Zielińska dziś wystroiła do kościoła. Ciekawe skąd ma pieniądze!”

My też stosujemy bryki. Sąsiedzkie. Upraszczamy do bólu, żeby tylko nie skalać się myśleniem. 

A może Zielińska oszczędza, albo pracuje więcej… Streszczamy czyjeś życie.

No dobra, zapędziłem się. „Pojechałem” smrodkiem dydaktycznym, jak mawiał mistrz reportażu – Melchior Wańkowicz. Chociaż nie – to smrodek kominowy, ciepłowniczy. Nasza osiedlowa wersja Smogu Wawelskiego. Dokładamy swoją cegiełkę do trujących substancji nad Krakowem.
Ale to już temat na inny felieton.
A jego treścią będzie „ mumifikowanie myślącej materii w aspekcie płci” czyli „Gender się żeni…”
Co niniejszym skrótowo i wyrywkowo oznajmia

Wasz Niewbryknięty*
Przemysław Józefczyk
* patrz „Przygody Kubusia Puchatka”, ale wersja pełna, nie bryknięta…”

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę