Klimat, w przeciwieństwie do relacji między ludźmi znacznie się ocieplił. Czy to przez emisje gazów cieplarnianych, czy też spalin samochodowych – tego do końca nie wiadomo.
Korzyść jest taka, że oszczędzamy na ogrzewaniu. Wszyscy. Ci, którzy opalają gazem i ci sypiący do pieca węgiel z tablicą Mendelejewa. Węgiel się częściowo spala, a tablica wylatuje kominem, czego dość często jestem naocznym świadkiem. Na szczęście tablica leci na wschód, czyli tam gdzie powstała, a ja mogę spokojnie rozkoszować się woalami smogowej mgły, zalegającej co drugi dzień w naszych przepięknych, nadwiślańskich osiedlach. Tak się w tej mgle ( niegdyś londyńskiej) rozsmakowałem, że zacząłem rozglądać się za Sherlockiem Holmesem, który misternie puszcza dymek ze swej fajki. Ale nie – Holmesa nie ma, jest za to serial Detektywi, w którym uroczy Bronek Cieślak, niezniszczalny Bond z milicyjnym rodowodem, rozwiązuje telewizyjne zagadki.
Wszystko jest proste, jasne i oczywiste. Jak to na planie reality show.
Ale w życiu nie jest tak prosto. Stosunki międzyludzkie się ochładzają. Nie wiadomo, czy stanowią z klimatem system naczyń połączonych? I to co nas kiedyś łączyło roztapia arktyczne lodowce? Czy dzieje się tak dlatego, że cała para ( uczuciowa) idzie w gwizdek? Gwizdek egozimu, chciwości i zakłamania.
Przykład takiego gwizdu – i to mocno przeciągłego, mieliśmy ostatnio. Była parafianka, która ze strony proboszcza, szkoły
i wielu osób prywatnych otrzymała wiele pomocy – także materialnej, serca i współczucia – postanowiła stanąć na własnych nogach. I dobrze, tylko, że przy okazji ( a właściwie, moim zdaniem świadomie), rozpętała w mediach burzę nienawiści , pomówień i oskarżeń. Dlaczego? Chciała dochodzić sprawiedliwości swoich krzywd? Została bez środków do życia? Nie, ma się całkiem dobrze – w ciągu roku – wyposażyła i ociepliła dom, zaczęła studia. Dokonała czegoś, co innym zajmuje całe lata…
Ale postanowiła za cenę jeszcze większego komfortu unurzać
w błocie wszystkich, od których doznała ciepłych, wręcz gorących uczuć. Umieściła się w centralnym punkcie „reality show”. Razem z dziećmi.
Klimat międzyludzkich stosunków włożyła do zamrażarki
i nastawiła pokrętło na najniższą temperaturę. Pewnie swoje uczucia też tam umieściła… Tylko trzeba pamiętać, ze nawet odmrożone, nie smakują już tak samo!
Nie chodzi mi o piętnowanie kogokolwiek. To tylko mały przykład codziennego życia, którego mroźne przejawy spotykamy w pracy, w domu i na sąsiedzkich podwórkach. Zachęcają nas do wyrachowania media, które za każdą cenę kupią sensację, nawet nieprawdziwą, byle komuś dołożyć. Zachęcają nas nasi szefowie, byśmy nie bacząc na uczciwość, wciskali klientom różnorakie badziewie. Wreszcie zachęcamy się do tego my sami w imię źle pojętego luksusu.
Smutne. Może zbyt smutne jak na radosny czas Bożego Narodzenia. Może zbyt ponure jak na felieton, który powinien wywoływać salwy śmiechu. Ale cóż, czasem warto zatrzymać się nad żłóbkiem i zadumać nad małym Jezusem. I podzielić z innymi radością z Jego istnienia.
Żeby ludziom było ciepło – nawet na biegunie zimna…
Czego wszystkim Czytelnikom
życzy równomiernie ogrzany
Przemysław Józefczyk
Dodaj do ulubionych:
Lubię Wczytywanie…
Related