O, nie drodzy Czytelnicy!!! Nie będzie demontażu dzwonów, które służą parafianom już ponad 10 lat. Co to, to nie. Nie mamy zamiaru przerabiać ich ani na armaty, ani na spiżowe bramy, żeby z naszych cichych i bezpiecznych osiedli uczynić nieprzebyty bastion.
W ogóle z tymi dzwonami w literaturze jest coś nie tak. „Dzwonnik z Notre Dame”mimo, że fizycznie ( przypomnę, że był garbusem), odstawał od przeciętnego Paryżanina, miał serce wielkie jak dzwon. Zapewne nie tak wielkie jak dzwon, który wprawiał w ruch, ale na pewno niedoceniane przez innych.
„Komu bije dzwon” Ernesta Hemingwaya przyniosło autorowi sławę, mimo, że literackiego Nobla zdobył za nowelkę „Stary człowiek i morze” . Okazało się, że dzwon dość wcześniej wybił Hemingwayowi ostatnia godzinę – w wieku 60 lat targnął się na swoje życie, zdruzgotany świadomością starzenia się.
Literatura muzyczna też pełna dźwięku dzwonów: jeszcze brzmią w uszach „Sokoły” ze śpiewnym refrenem „dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku’, który zapowiada – nie wiadomo – przyjście, czy odejście ukochanego? Zresztą teraz dzwonek kojarzy się jedynie z dźwiękiem telefonu komórkowego, który już tylko z nazwy jest dzwonkiem. Najróżniejsze melodie uruchamiane przy połączeniu, a nawet komunikaty w rodzaju: „Ja sem zwonie, ja zwonie!!!” zepchnęły w niebyt tradycyjne „dreń, dreń”.
I tu właśnie dochodzę do sedna, a właściwie serca aktualnego felietonu. Bo nie dość, że czysty dźwięk dzwonka zniknął ze świata telekomunikacji, to ostatnio doszła mnie smutna wieść, że z ulicy Dąbrowa wywieziono dzwony. Kto, dokąd i po co? Zacząłem panicznie rzucać pytania… Przecież tak nie można. Ale tu zostałem uspokojony, że eksces dotyczy dzwonów na odpady, czyli tych sympatycznych, kolorowychpojemników do segregowania śmieci. No i znowu niedobre skojarzenie – segregacja kolorowych. W Polsce, która słynęła niegdyś z tolerancji, zapanował apartheid? Zacząłem drążyć temat. I cóż okazało się? Że zamiast dzielić odpady na plastikowe, szklane i metalowe, ludzie dokonali aktu samosegregacji – na mądrych i głupich. Pierwsi wrzucali śmieci do pojemników zgodnie z ich przeznaczeniem. Drudzy uznali, że lepiej będzie wystawić domowe odpady na widok publiczny i zrobili obok dzwonów wysypisko śmieci. Uśmiecając, o przepraszam, uśmiercając w ten sposób idee ekologicznej utylizacji odpadów. Jak było do przewidzenia, pojemniki zostały usunięte. I dla mądrych został kłopot z nadmiarem opakowań …
Bo głupi już wie co zrobić – wsadzi śmieci w piec i spali. W którą stronę by nie wiało, zawsze odegna dym od jego domu. Co ma marnować gaz, skoro on ma w domu „czyste” ciepło. No i jeszcze wyda mniej na MPO. Sprytne?
A ja mam ochotę takiemu ktosiowi porządnie przydzwonić, żeby sobie uświadomił, że przez swoją podwójną krótkowzroczność, może kogoś ( o ile nie siebie) wysłać do szpitala onkologicznego. Czego nikomu oczywiście nie życzę
Wasz Ekologicznie Podzwonnie Oddany
Przemysław Józefczyk
PS. Z tą kanalizacją w Tynieckiej to nas ktoś w niezły kanał wpuścił. Ale mam pomysł. Jeden pas przenieść na wyasfaltowana ścieżkę rowerową, rowerzystów przenieść do Wisły, a kajakarzy utopić. Bo tym swoim wiosłowaniem mogą spowodować powódź. Zawsze mówiłem, ze sport jest szkodliwy. W przeciwieństwie do „Sportów”…