Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Krótki długi weekend

W tym roku kalendarz spłatał nam wyjątkowego figla. Otóż tradycyjny „długi majowy weekend” liczy zaledwie trzy dni. Jakby nie próbować, z której strony by nie popatrzeć, nie da się wstawić jakiejś łatki, żeby wolne rozciągnąć przynajmniej na tydzień. Ledwo słonko przywita Święto Pracy, to już żegna Trzeciomajowe uroczystości. Przyzwyczajeni do długiego świętowania, nie bardzo wiemy jak zaplanować tak krótki odpoczynek. 
W chwili, gdy felieton trafia do rąk, a właściwie do oczu Szanownych Czytelników jest już ostatni dzień laby… ale może na przyszły rok przyda się kilka pomysłów na zagospodarowanie wolnego czasu.
Przede wszystkim TV. Przy ogromnej ilości kanałów nie widzę problemów ze znalezieniem programu adekwatnego do aktualnego nastroju.
Gdy na przykład czujemy ochotę na wycieczkę – włączamy National Geographic. W porze obiadowej „Hells Kitchen” lub kulinarne felietony Roberta Makłowicza. Życie rodzinne znakomicie zastąpi projekcja serialu „M jak Miłość”. 
Sport można śmiało uprawiać podczas transmisji wyścigów kolarskich lub mistrzostw w snookerze transmitowanych na Eurosporcie. Oczywiście, pójście do kościoła nie jest konieczne ( ksiądz proboszcz wybaczy), wystarczy przełączyć na TV Trwam. I tak dalej, i tak dalej. Telewizja, zwana kiedyś szklanym ekranem, zapewnia publice pełne spektrum aktywności.
Jednej rzeczy jednak zdecydowanie telewizja nie zastąpi. Pracy. I chociaż co rok dziwne niezmiernie wydaje mi się, że Święto Pracy obchodzimy… odpoczywając, to jednak sam chętnie włączam się w ten „obrzęd”.
Ale z tą pracą to bywa różnie. Od wielu już lat przeważnie pracuję z ludźmi od siebie znacznie młodszymi i znakomicie się z nimi dogaduję. Ale czasem dziwią mnie ich zachowania. Bo mimo, że o pracę w dzisiejszych czasach trudno, to niejednokrotnie zdarza się, że w poniedziałek – szczególnie po wypłacie – niektóre osobniki zwalniają się, narzekając na dolegliwości gastryczne, lub przychodzą w stanie wskazującym na wielogodzinne spożywanie wyskokowych trunków.
A podczas wykonywania swoich obowiązków, co chwilę spoglądają na zegarek z ulgą konstatując, że do przerwy już niedaleko.
No i koronny argument: gdyby lepiej płacili, to bym wtedy pokazał lwi pazur. Fakt – częstokroć wypłaty są głodowe, nie wystarczają na utrzymanie się, ale przynajmniej psychicznie człowiek nie jest zdołowany. Sam znam ten stan, gdy codziennie rano budziłem się z poczuciem winy: wszyscy wychodzą do szkoły, do pracy, a tylko ja zostaje w domu. A tak może niewiele zarobię – na razie – – ale jestem przydatny.
Może, jak to mawia mój syn, trochę „zgredzę”, ale jakoś takie smętne refleksje mnie naszły przed 1 Maja…
Może dlatego, że często o angażu do firmy decyduje metryka, „zgredy” ustabilizowane życiowo przegrywają z młodym narybkiem. 
No cóż, kończę felieton, bo powoli stygnie włączony odbiornik TV. Trzeba w Wiadomościach sprawdzić, gdzie tym razem odpoczywał naród. No i potrenować razem z Chodakowską.
W końcu gałki oczne też trzeba rozruszać.
O czym zawiadamia
Pracowicie umajony
       Przemysław Józefczyk

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę