Lato za nami. Jesień w trakcie. Zima za pasem. Byle do wiosny. I tak to się w kółko kręci. Nie nadążamy za uciekającym czasem. Ja nawet września nie zauważyłem i wszelkie terminy oddawania tekstów do druku przespałem. Dopiero, gdy żona gazetę przy niedzielnej, przedpołudniowej kawie położyła, zorientowałem się, że coś jest nie tak! Nie ma felietonu. To dopiero. To na ulice pychowicko-kostrzecko-bodzowskie będe wychodził dopiero po zmroku, żeby mnie Szanowni Wydawcy za redakcyjną niesubordynacje nie zganili… Nie, żebym się czuł niezastąpiony, ale te miesięczne wagary osłabiły moja dziennikarską czujność.Bo tyle się działo. Niewątpliwie sukcesem jest położenie dywanika asfaltowego przy ul. Wzgórze na kluczowym jej fragmencie. Poprawianie nawierzchni w takim tempie daje gwarancje, że ulica pozostanie w niezmienionym( czyli opłakanym) stanie jeszcze przez przez kilka samorządowych kadencji. Na szczęście chodnik wzdłuż ulicy Tynieckiej także pozostawia wiele do życzenia. Domyślam się, że zarówno władze samorządowe Dzielnicy VIII jak i ZIKiT dbają o zachowanie harmonii estetycznej ciągów pieszo-jezdnych.Z kolei w wielkiej polityce – przeciągi. Każda partia próbuje przeciągnąć nas na swoją stronę. Od tego przeciągania zaczyna boleć kręgosłup moralny, a zdrowy żołądek dostaje niestrawności w obawie przed zwyczajowym spleśnieniem kiełbasy wyborczej. Obietnice, propozycje, namowy – wszystko uderza w nas
z czterech stron świata. Z tyłu kryją się rozmaite techniki, PR-y i marketingi polityczne. Zwykły człowiek nie wie, na ile staje się przedmiotem manipulacji, na ile rzeczywistym podmiotem kampanii wyborczej. Nie od dziś wiadomo, że dobrze wykreowany wizerunek polityka znacznie zwiększa szanse na wybór. Jedno nie ulega wątpliwości. Warto poświęcić trochę czasu, poczytać to i owo, krytycznie przyjrzeć się realizacji dotychczasowych wyborczych zobowiązań. I zwiększyć swoje szansę na rzetelny, nieprzypadkowy wybór. Bo w innym przypadku będzie jak z Mośkiem, który usilnie prosił Pana Boga o wygraną w Totka. W końcu Bóg nie wytrzymał i tak do Mośka rzecze: „Mosiek, ja Ci pomogę, ale Ty najpierw zacznij grać!”.
Tak ogólnie to chyba w związku z jesienna porą kandydaci stosują metodę „z liścia go” i skupiają się na negatywnych cechach i działaniach kontrkandydatów. Tematu rozwijał nie będę, bo wszystko można wyczytać w gazetach i czasopismach ogólnopolskich. Tytułem przykładu – nie głosujcie na felietonistę gazetki, bo nie dość, że ma nos garbaty, to jeszcze okropnie przynudza. Czyli im mocniej przyłożysz otwartą dłonią ( żeby śladu nie zostawiać), tym większe szanse na urwanie punktów przeciwnikowi.
To może jednak warto zasypać felietonowe gruszki w popiele i dać Szanownym Czytelnikom trochę wytchnienia. Ja na przykład wybiorę się na grzyby. Do mojego ogrodu. Po pieczarki-”samosiejki”. I pigwę. Na nalewkę. Żeby w kolejnej kampanii móc nalać z pustego w próżne. Ewentualnie „nalać” przeciwnikowi. Najchętniej z liścia. Figowego…
Tak ogólnie to chyba w związku z jesienna porą kandydaci stosują metodę „z liścia go” i skupiają się na negatywnych cechach i działaniach kontrkandydatów. Tematu rozwijał nie będę, bo wszystko można wyczytać w gazetach i czasopismach ogólnopolskich. Tytułem przykładu – nie głosujcie na felietonistę gazetki, bo nie dość, że ma nos garbaty, to jeszcze okropnie przynudza. Czyli im mocniej przyłożysz otwartą dłonią ( żeby śladu nie zostawiać), tym większe szanse na urwanie punktów przeciwnikowi.
To może jednak warto zasypać felietonowe gruszki w popiele i dać Szanownym Czytelnikom trochę wytchnienia. Ja na przykład wybiorę się na grzyby. Do mojego ogrodu. Po pieczarki-”samosiejki”. I pigwę. Na nalewkę. Żeby w kolejnej kampanii móc nalać z pustego w próżne. Ewentualnie „nalać” przeciwnikowi. Najchętniej z liścia. Figowego…
Wasz Całorocznie Niezdyscyplinowany
Przemysław Józefczyk