Tak po ludzku pisząc Hawking dla przeciętnego czytelnika jest, nawet w swojej najstrawniejszej formie, zrozumiały w minimalnym stopniu. „Jeszcze krótsza historia świata” przedstawia poglądy autora na wszechświat, materie, z której jest zbudowany i prawa nimi rządzące. Dla jasności wykładu Hawking przytacza też poglądy poprzedników – Arystotelesa, Newtona, Einsteina i innych, mniej znanych, których nie sposób tutaj wymienić. Przyjąłem założenie, że to będzie pierwsze czytanie pozwalające mi odświeżyć rzeczy znane ( np. mechanika kwantowa) i zapoznać z nowościami, do których niewątpliwie należy teoria strun.
Nie bardzo mam ochotę recenzować tą pozycję, bo zbyt mało wiem na tematy w niej omawiane. Na pewno poruszyła mnie opinia autora, że jedynym sposobem ratunku ludzkości, o ile w ciągu najbliższych 200 lat nie nastąpi totalna zagłada Ziemi, jest emigracja w kosmos. O tyle odpowiada to moim poglądom, że w ciągu ostatniego stulecia człowiek systematycznie niszczył planetę, która gości życie od wielu milionów lat, co więcej,pozwala mu ewoluować w coraz to bardziej wyrafinowane formy egzystencji. Niestety chęć zysku zaślepia ród ludzki na tyle, że powoli buduje na siebie ekologiczna szubienicę. O ile oczywiście wcześniej poszczególne rasy, czy fanatyczne religie nie doprowadzą do wzajemnego wyrżnięcia się. W tym kontekście rozważania Hawkinda na temat możliwości podróży w czasie czy wykorzystywania tuneli czasoprzestrzennych mogą dawać nadzieję na rozwiązanie problemu zagłady Ziemi.
Treść, mimo dość swobodnej narracji jest tak skondensowana, że wielokrotnie wracałem do tych samych zdań, żeby wyłapać sens myśli autora. Klarowne wyłożenie ogólnej i szczególnej teorii względności, naświetlenie znaczenia początkowej osobliwości, wreszcie powracające co jakiś czas dywagacje na temat roli Stwórcy w procesie powstawania uniwersum pozwoliły mi wzbogacić się o wiedzę, której jako matematyczny ignorant nie znalazłbym w podręcznikach do wyższej matematyki.
A i tak okazuje się, gdy wracam do poszczególnych rozdziałów, że całe fragmenty uleciały mi ze świadomości. Oznacza to rzecz jasna konieczność powtórzenia przygody z historią czasu w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości, najlepiej jak najkrótszej. Ale najpierw muszę wyczerpać kolejkę oczekujących na skonsumowanie lektur, do których niewątpliwie należy „Strategia antylop” francuskiego dziennikarza Jeanna Hatzfelda. Pozornie niezwiązana z „Jeszcze krótszą historią czasu” opisuje jak szybko ludzie obracają się przeciw sobie i jak sprawnie potrafią zabijać posługując się prymitywnym narzędziem – maczetą. I chociaż ruandyjskie ludobójstwo miało miejsce ponad dwadzieścia lat temu, niespełna pół wieku po zakończeniu II wojny światowej, to i dzisiaj świat staje w płomieniach za sprawą terrorystów spod znaku Państwa Islamskiego. Czarnych dziur pochłaniających materię wcale nie trzeba szukać w kosmosie czy na filmach w rodzaju „Interstellar”.
Jak pisała Zofia Nałkowska w „Medalionach: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”.
Wystarczy czas przeszły rozciągnąć na teraźniejszy i przyszły. I czytelnicy genialnego naukowca z Cambridge znikną na zawsze. Nawet jeśli będą rozumieć o wiele więcej niż ja!
Jak pisała Zofia Nałkowska w „Medalionach: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”.
Wystarczy czas przeszły rozciągnąć na teraźniejszy i przyszły. I czytelnicy genialnego naukowca z Cambridge znikną na zawsze. Nawet jeśli będą rozumieć o wiele więcej niż ja!