Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Kronika odwyku.

white clouds
Photo by Magda Ehlers on Pexels.com

Stało się. Po raz kolejny, mam nadzieję, ze tym razem nieodwołalnie wypisałem się z Fejsa. Nie jest łatwo. Palec świerzbi, ikona na smartfonie jaśnieje podejrzanie niebieskim blaskiem. Ponad setka znajomych czeka, wyje z bólu i zaciska pięści w geście bezsilnej złości. Oto ubył długoletni fejsbukowicz, oto ubył czytelnik postów z różnych grup, Oto ubył lajkarz i prześmiewca, który zabawnymi wierszykami faszerował żądną rozrywki publiczność.
Oś czasu pana Przemka zatrzymała się z czwartku na piątek w nocy. Wszystko co dzieje się od tej pory ma charakter wysoce nieoficjalny. Oglądane zachody słońca, wycieczki, przeczytane książki. Spotkania ze znajomymi, wycieczki w plener, rolkowe i rowerowe szaleństwa. Nie dowiesz się o nich ty wstrętny złodzieju czasu. Nie będziecie znali moich czynów i myśli.
Ale i ja będę pozbawiony pożywki emocjonalnej. Politycznych przepychanek, socjologicznych łamigłówek i psychologicznych dziur interpersonalnych…
Udostępnień i komentarzy.


Powód decyzji.

Instrumentalne traktowane odejścia Wojciecha Młynarskiego. Cytowanie Jego wiersza, który powstał w ostatnim okresie życia, kiedy wena twórcza zapewne odmawiała mu posłuszeństwa. Szkoda, że autor postu, który ów wiersz przytoczył nie sięgnął do klasyki twórcy. Wybrał coś, co moim zdaniem jest słabe. Zastrzegam się, że jestem politycznym przeciwnikiem rządzącej partii, ale cytowanie Młynarskiego w takim kontekście i to kilka dosłownie dni po Jego śmierci uważam szczyt nietaktu.

Zresztą zauważyłem, że szczególnie warszawscy fejsbukowicze zieją nienawiścią do wszystkiego co nie jest zgodne z ich opiniami. Bezkrytycznie powielają preparowane celowo posty zchłystując się błędami prawicy.
Cóż martwi tym bardziej fakt, że brakiem kultury wykazują się ludzie mojego pokolenia, od których mógłbym spodziewać się większej kindersztuby.
Zdaje sobie sprawę, że moja postawa umiarkowanego centrysty nie w smak jastrzębiom  obu stron.


Nienawiść zainfekowana społeczeństwu przez Kaczyńskich przyjęła się na dobre i kiełkuje z powodzeniem po obu stronach barykady. A przecież o to Lechowi i Jarosławowi szło. Poróżnić ludzi. Zaszczepić maluczkim komfort opluwania drugiej strony i równocześnie zwolnić ich z wyrzutów sumienia…
Żegnaj więc drogi fejsbuku, który niosłeś również wiele dobrego, ale per saldo kradłeś czas i zdrowy rozsądek.
Niech inni użerają się z niebieskim potworem. Ja jednak wracam do dawnego pre-fejsbukowego życia.
Zostawiam tylko messangera, żeby nie odcinać całkowicie kontaktu.
I powoli wracam do dawnej idei pisania bloga jak najczęściej się tylko da!!!

Pozdrawiam Pana, Panie Zuckerberg. Obyś żył wiecznie!!!!

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę