Taki mi poemacik do głowy przed rokiem przyszedł. A zainspirował mnie klient w Lidlu, który kupował mięsko na grilla, tacki do tegoż i, rzecz jasna – alkohol ?.
Wierszyk wrzucam jako interludium miedzy koronakroniką…
POCHWAŁA GRILLA
Nasz długi weekend jest mega chill.
Co drugi Polak szykuje grill.
Żadne tam książki, żadne gazety.
Mięso i piwo to są podniety.
Ketchupu zapach, kiełbas wianuszek,
wiedzą jak czas zabijać Janusze.
Nic o muzyce ani liryce,
każdy się skupia na polityce.
Strajki, protesty wymiana elit,
to Polak trawi we wnętrzu jelit.
Zamiast się męczyć, jechać na rower,
Nazajutrz wchłonie wódeczki krowę.
Przebieg piłkarskiej omówi ligi,
w miejsce sztandaru wywiesi figi.
Zażąda znowu pół litra flaszki,
rzucając wsciekle: „No idź!” do Grażki.
Poprawi kałdun, pierdnie i splunie,
Łakomie spojrzy na szwagra niunię.
Wciąż jest mu mało i wciąż narzeka,
Wyłącznie w białym widzi człowieka.
Tak czas upływa wszystkim dość mile.
Niech żyje Polska! Niech żyją grille!