Grożą mi.
Z niedzieli na poniedziałek spałem niespokojnie, śniło mi się, że pokonuję Atlantyk na drzwiach od łazienki, a obok płynie żona. Też na drzwiach. Przed nami widzimy już Statuę Wolności, ale z tyłu cały czas majaczą marokańskie palny. Co u licha! Budzę się przesycony zapachem soli morskiej. Nerwowo sięgam po telefon. Jest informacja:

„Nie korzystasz z aplikacji Kwarantanna domowa. Przypominamy, ze to Twoj obowiazek. Zainstaluj i aktywuj ja teraz. Znajdziesz ja w App Store lub Google Play”, (pisownia oryginalna). Wygląda na to, ze programista ministerstwa cyfryzacji zna jezyk ojczysty gorzej od Googla. Prawdopodobnie opuścił e-lekcje ze znakami diakrytycznymi. Ponieważ chwytam sens smsa, rzucam się do aplikacji, aby nie zostać posądzonym o sabotaż kwarantanny. O dziwo, aktywacja przebiega sprawnie. Jej efektem jest kolejna wiadomość tekstowa (ogonków nadal nie ma): „W ciagu 2 minut w aplikacji Kwarantanna domowa znajdziesz nowe zadanie. Wykonanie go to Twoj obowiazek”. Ponownie z objawami paniki włączam apkę. Jest! Selfie w otoczeniu domowym. Proszę bardzo. Zdejmuję okulary, przyczesuję grzywkę, nakładam warstwę Nivei. System musi otrzymać wizerunek obywatela uporządkowanego, zadowolonego z energicznych poczynań władz. Żadnego defetyzmu i malkontenctwa. Marudom dziękujemy! Ponadto nieuczesany mogę zostać wzięty za kogo innego. Sms co prawda nie wspomina o „obowiazku” doprowadzenia się do stanu oglądalności, jednak lepiej dmuchać na zimne! Zastanowiłem się przez chwilę skąd system wie, że ja to ja? Czy porównuje do zdjęcia w dowodzie, czy też może pstryka portrety z satelity?
Aplikacja melduje: „Zadanie wykonane”. Czuję się jak James Bond po ujawnieniu spisku mającego zniszczyć demokrację na świecie. „Buźka” pokonany, a właściwie wysłana… Jestem wielki. Udowodniłem mojemu PESELOWI, że jestem przyjazny i posłuszny Systemowi.
Odkładam telefon i idę plewić chwasty w ogródku. To mi wolno – jestem na terenie własnej posesji. Po jakimś czasie Zosia upomina mnie o konieczności sprawdzania poleceń Systemu. O kurka wodna. Telefon zostawiłem w domu. Biegiem. Ostatnia minuta na zrobienie selfie. Punkt jedenasta kończy się czas! Równo o 11.00 wysyłam zdjęcie. Za późno Panie Bond. Tracisz licencję na bycie szpiegowanym.
A potem System przysyła to:

Jestem skończony! Dalszego ciągu nie będzie. Najprawdopodobniej zostanę wykluczony ze społeczeństwa! Pozbawiony Pesela. Przed czym będę uciekał? I co z wyborami! Zostaję z tymi pytaniami bezradny, jak żeglarz w bezmiarze wód oceanicznych. Drzwi zatrzaskują się za mną. Statua Wolności rozpada się w kawałki, a palmy szumią urągliwie:
„Nie wykonałeś zadania palmancie, nie wykonaleś”
Łączę się z Tobą, Zosią i Patrykiem w bólu. Jak trzeba wyślę petycję, nie wiem jeszcze do kogo, ale nie jesteście sami w systemie.
Nie pozwolimy na to.
Miłego plewienia. ?
Dziękuję za solidarność :). My też nie wiemy, właśnie chyba o to chodzi. Czytaj i udostępniaj bloga, będą w nim dalsze instrukcje :).
Łączę się z Tobą, Zosią i Patrykiem w bólu. Jak trzeba wyślę petycję, nie wiem jeszcze do kogo, ale nie jesteście sami w systemie.
Nie pozwolimy na to.
Miłego plewienia. ?
Dziękuję za solidarność :). My też nie wiemy, właśnie chyba o to chodzi. Czytaj i udostępniaj bloga, będą w nim dalsze instrukcje :).
Bond bardzo Ci życzę aby sen się spełnił bo by było ciekawie pływać z Tobą na drzwiach.Lubię przebywać z Tobą bo jest wesoło
Bond bardzo Ci życzę aby sen się spełnił bo by było ciekawie pływać z Tobą na drzwiach.Lubię przebywać z Tobą bo jest wesoło
Bardzo mi miło, 🙂