Ja niżej podpisany Przemysław, świadomy swoich władz umysłowych i fizycznej niemocy ( a raczej ich braku), przekonany o lukach w algorytmie mojego postępowania, znękany przez pandemię, oświadczam co następuje:
- Wycofuję słowa powszechnie uznane za obraźliwe, skierowane pod adresem systemu, wypowiedziane w chwili emocji spowodowanej znalezieniem się na krawędzi egzystencji.
- Zgadzam się niniejszym z panem dzielnicowym, który stał na stanowisku, że zawiadomienie o zakończeniu kwarantanny przez moją żonę leży w gestii mojej żony, a nie sanepidu, który to sanepid obciążony wieloma zadaniami do wykonania, nie przekazał negatywnego wyniku testu odnośnemu komisariatowi. Naraziło to pana dzielnicowego na konieczność wyczytania mojej żony z niezweryfikowanej listy, a gdyby odmówiła stawienia się, na sporządzenie notatki służbowej z wnioskiem o admininstracyjne ukaranie obywatelki Zofii.
- Składam wyrazy współczucia żołnierzowi wojsk Macierewicza, towarzyszącemu panu dzielnicowemu „na patrolu”, tzw. „terytorialsowi”, za to, że zapytałem go, co miał na myśli, mówiąc dzisiaj do mnie rano przez telefon, że nie będziemy krzyczeli. Ponieważ odebrałem to jako aluzję to mojego wczorajszego zachowania, niepotrzebnie się nabzdyczyłem, co w konsekwencji może spowodować osłabienie obronności terytorialnej kraju, a co za tym idzie, zagrożenie nie tylko dla naziemnego, ale również napuszonego obszaru naszej znękanej ojczyzny.
- Odwołuję wszelkie kalumnie rzucone w gniewie pod adresem instytucji odpowiedzialnych za sprawne komunikowanie międzyresortowe. Dodam, że porozumiewanie się miedzy nimi odpowiada najwyższym światowym standardom, czego dowodem dzisiejsza wymiana zdań z porannym partolem, o przepraszam – patrolem. Prawdę mówiąc to ja spartolilem sprawę, pieniąc się i dowodząc swoich niesłusznych, niczym nieuzasadnionych racji.
- Przepraszam aplikację i jej twórców za złośliwe przesyłanie zdjęć z wywalonym językiem oraz ustawiczne sabotowanie zadań, będących skutkiem zawieszania się programu. Niech mi będzie wolno przyznać jego twórcom Platynowego Covida za niezawodność, przejrzystość i przyjazność aplikacji „Kwarantanna domowa”. Kod źródłowy tego programu, oprawiony w złote ramy, powinien zawisnąć na korytarzach Googla w Dolinie Krzemowej.
- Jest mi głupio wobec mojego syna, który musiał siłą powstrzymywać mnie od użycia agresji wobec osób kontrolujących przebywanie mieszkańców we wskazanej lokacji. Nic nie usprawiedliwia chęci użycia przemocy wobec funkcjonariuszy na służbie, którzy z oddaniem wypełniali swoje obowiązki zawodowe. Gdyby nie interwencja Patryka, kwarantanna zamieniłaby się w areszt tymczasowy pod czujnym okiem wyspecjalizowanych pracowników resortu spraw wewnętrznych.
- Zobowiązuję się do nieingerowania w wewnętrzne procedury ministerstwa zdrowia, odstąpienie od ich krytykowania i wystawiania na pośmiewisko, nieudolnych, moim zdaniem, prób zabezpieczenia pracowników służby zdrowia.
- Na koniec przepraszam Czytelniczki i Czytelników, którzy zaufali mi, czego dowodem pochlebne komentarze. Oświadczam, że poprzez przeinaczanie i wykoślawianie faktów doprowadziłem do wypaczania rzeczywistości, uczyniwszy to w celu podniesienia słupków popularności. Wstydzę się tego niczym nieusprawiedliwionego czynu i zobowiązuję do napisania rymowanego utworu pochwalnego na cześć wszystkich, którzy moimi artykułami mogli poczuć się urażeni.
- Jako, że nie śmiem konkurować z 10 przykazaniami, kończę moje oświadczenie na punkcie 9.
- Niepotrzebne skreślić – Mojżesz