Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Interwencja policji z polisą

Interwencja policji z polisą

Moje kontakty z policją ograniczały się do zaakceptowania kilku mandatów, uniknięcia paru innych, w zupełnie szablonowy, znany każdemu sposób. Jedna jedyna interwencja j policji na mój wniosek. Długo wzbraniałem się przed podjęciem tego ostatniego kroku z różnych względów. Przede wszystkim nie chciałem nadwerężać i tak skromnego budżetu ministerstwa, który powinien w pierwszej kolejności zasilić walkę z demonstrantami. Po drugie niemiłe mi było angażowanie w moje prywatne sprawy części i tak już szczupłych – raczej w sensie osobowym niż wagowym – kadr w niebieskich mundurach. A po trzecie, kierowała mną wrodzona niechęć do życia umundurowanego i skoszarowanego, które eliminuje przejawy wewnętrznego bogactwa jednostki.

Interwencja policji

Nadszedł w końcu taki moment, że zdecydowałem się sięgnąć po moje podatki i zawezwać patrol policji państwowej. Przyczyna była dość błaha, otóż po raz kolejny sąsiad tak zaparkował samochód, że bardzo utrudnił mi wjechanie do bramy. Nie było ono niemożliwe, ale mój krytyczny stosunek do własnych umiejętności stanowił barierę psychiczną nie do pokonania. Zatem interwencja policji była w moim mniemaniu niezbędna. Syn połączył się z oficer dyżurną. Wyjaśnił sytuację, dodając, że samochód zajmuje kontrapas rowerowy i ustawiony jest „pod prąd”. Przekazał dane. Dodam, że mieszkam przy ulicy Wzgórze, która w Krakowie często bywa mylona ze Wzgórzami Krzesławickimi. Dlatego z reguły precyzuję dane topograficzne. Patryk nie dopełnił tego obowiązku, a przyjmująca zgłoszenie nie zweryfikowała lokalizacji. Po kilkunastu minutach połączył się z synem wysłany na nasze wezwanie policjant. Odnieśliśmy wrażenie, że radiowóz znalazł się dokładnie po przeciwnej stronie miasta. Punkt dla Policji!

Minął kolejny kwadrans. Było coraz zimniej, zbliżała się godzina 23. Wreszcie zza zakrętu majestatycznie wyłonił się oczekiwany samochód. Panowie niespiesznie podjechali, wysiedli i dokonali wizji lokalnej.

Wizja policjantów

Wiem z gazet i opowiadań osób bardziej religijnych niż ja, że wizje miewają różni ludzie i w różnych sytuacjach. Tym razem wizja stróżów prawa nie była dla mnie korzystna. Okazało się, że zajęcie kontrapasa nie jest wykroczeniem, gdyż pozostawiono obok możliwość przejazdu. Blokowanie wjazdu też nie stwarza podstawy do odholowania zawalidrogi. Jak powiedział jeden z funkcjonariuszy, on w takiej sytuacji na podjazd wjechałby „na jedno oko”. Ucieszyłem się, że policjanci też mają coś wspólnego ze ściganymi przed siebie piratami. Zaproponowałem mu zaparkowanie mojego wozu właśnie w wyżej wzmiankowany sposób. Odmówił, zasłaniając się procedurami. Poradził nam przy tym, że lepiej by było zgłosić podobną sytuację w ciągu dnia. Wtedy łatwiej będzie kogoś ukarać mandatem.

Roztaczana wizja powodowała moje rosnące rozmarzenie. Już widziałem, jak idę do sąsiada, (tu krótka charakterystyka tegoż), prosząc go, aby utrudnił mi wjazd w celu zgłoszenia tego na policję. On chętnie przystaje na moją propozycję – w końcu obu nam zależy na utrzymaniu dobrosąsiedzkich stosunków. Do tak zaaranżowanej sytuacji przyjeżdża patrol, który najpierw poucza winowajcę, a potem wymierza mu mandat karny i informuje równocześnie o prawie odmowy. Sąsiad pokornie mandat przyjmuje, pada mi w objęcia dziękując za możliwość pozbycia się gotówki. Wszyscy rozstajemy się w przyjaźni.

Z zamyślenia wyrywa mnie głos, który informuje, że utrudniający wjazd samochód należy do cudzoziemca. Ucieszyłem się podwójnie. Po primo, że nie do Krzysztofa Ziemca, którego bardzo nie lubię, a po secundo, że to jednak nie Polak uczynił mi wbrew. Pewnie jakiś złośliwy obywatel Unii Europejskiej wybrał mnie za cel zemsty na polskim rządzie.

Cała interwencja policji zakończyła się w hollywoodzkim stylu. Zostałem nakierowany na bramę, udało mi się zaparkować, a cudzoziemska gablota w spokoju doczekała poranka.

Radzę jednak zaopatrzyć się w polisę od znieważenia, gdyby komuś bardziej krewkiemu nie udało się utrzymać nerwów na wodzy!

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę