No co? Dobrze przeczytaliście. Nie ma być dzień bez maski, tylko właśnie danie bezmięsne. Przecież dzisiaj piątek – nie dzień, w którym to czytasz, tylko ten, kiedy powstał felieton. No chyba, że zdążyłeś(aś) przeczytać jeszcze we w piątek. Dzień bez maski obowiązuje od soboty…
Wszystko trzeba tłumaczyć jak dziecku. Żadnego zrozumienia dla teorii Einsteina i czterowymiarowości. A to przecież absolutne podstawy. Ale przejdźmy do rzeczy.
Zdarza mi się czasem poszukiwać jakich informacji dotyczących produktu w internecie. Z reguły korzystam z portali anglojęzycznych kropka Dlaczego? Bo mam prawo sądzić, że w 90% to będą informacje rzeczowe. Czyli: co działa dobrze, co działa źle, a co o przedmiocie mojego zainteresowania sądzi autor. A jeżeli jest krytyczny to dlaczego. Kiedy inny forumowicz czegoś nie rozumie, po prostu zadaje bardziej szczegółowe pytanie. I tak toczy się merytoryczna dyskusja aż do wyczerpania wątku. Po czym temat zostaje przez admininstratora zamknięty.
Pietruszka i pomidory

Tymczasem dyskusja na polskich portalach tematycznych uświadamia mi, że użytkownicy sieci dzielą Polaków na pisiorów i lemingów. Nie zawsze jest to formułowane wprost, ale z reguły wynika z podtekstu. Nawet wymiana zdań na temat przydatności pietruszki w zupie pomidorowej przeradza się w bezkompromisową debatę, kto wyrządził większą krzywdę Polsce! Okazuje się, że za poprzednich rządów pietruszki było zdecydowanie za mało, albo że obecna władza dyskryminuje pomidory ze względu na kolor skórki! Albo czy Biedroń jada w piątek danie bezmięsne?Nie macie takiego odczucia, że wszyscy jesteśmy fachowcami od polityki, a mało kto zna się np.: na muzyce klasycznej? Jeśli zapytam o znaną osobę na literę „K”, to nawet dziecko wymieni Kaczyńskiego… A czy ktoś wspomni o Karłowiczu? To może nie najszczęśliwszy przykład, bo tutaj akurat możemy znaleźć wspólny mianownik. Jaki? Może ktoś napisze w komentarzu?
Jeszcze jedno pytanie. Możecie mi zarzucić, że kiedykolwiek rzuciłem w sieci mięsem? Owszem, czasami serce podchodzi mi do gardła. Mam ochotę publicznie wyartykułować za pomocą słów powszechnie uznanych za obraźliwe całą złość na ten zwariowany świat. Ale nie! Powstrzymuje się. Chociaż ten i ów zarzucał mi, że używam argumentu „ad personam”, to jednak nikomu nie zarzuciłem, że jet „ku…” ( obojętnie czy rodzaju męskiego, czy żeńskiego). Co najwyżej wytknąłem jakiś niegodziwy czyn, który dyskryminuje go w moich oczach jako partnera.
Rejteruj hejterze
Tymczasem debata o pietruszce przeważnie przenosi się w pewnym momencie do masarni, w której zalegają tusze zgniłego mięsa. Forumowicze powoli zapominają o meritum sprawy i w wielopoziomowych komentarzach obrzucają się tym mięchem. Można dowiedzieć się kim była nasza matka, na jakim poziomie znajduje się nasz umysł ( dominuje epitet: debil), skąd się wywodzimy, a nawet – jak skończymy. Wytwarza się reakcja łańcuchowa, która wydaje się nie mieć końca. Ilość energii przetwarzanej w „hejt” ( piszę w cudzysłowie, bo nie podoba mi się, że to słowo zostało spolonizowane), zaskoczyłaby nawet twórcę teorii względności. Słyszy się narzekania na brak czasu, ale przecież całe legiony sępów żerują całymi godzinami w necie na tych obrzydliwych ochłapach.
Przedmiot dyskusji ginie gdzieś w czeluściach gigabajtów nienawiści i narzekania. Dlatego mam propozycję, którą być może w przyszłości włączę do swojego programu kandydata na jakieś ważne stanowisko w Polsce. Otóż, tak jak przyjęło się niejedzenie w piątek mięsa ( za komuny w masarniach bezmięsny był jeszcze poniedziałek), postuluję zaniechanie mowy nienawiści właśnie w ten początkowy dzień weekendu. Nastrójmy się optymistycznie, wykreujmy na zmęczonej tygodniem pracy buzi uśmiech i spróbujmy dostrzec w bliźnim… bliźniego zamiast tarczy, którą chcemy zapaskudzić! Zaserwujmy danie bezmięsne!
A na deser posłuchajmy „Poematów symfonicznych” Mieczysława Karłowicza – urzekających swoim pięknem, ale zarazem zatroskanych losem człowieka kompozycji przedwcześnie zmarłego artysty. Podobno muzyka łagodzi obyczaje. Może i drugi pan K. potraktuje nas łagodniej :).