Powszechnie uważa się, że golf jest grą potwornie nudną. Właściwie nawet nie jestem pewien, czy ogół zalicza golfa do dyscyplin sportowych. Chodzenie po równiutko przystrzyżonym trawniku w te i nazad, wymachiwanie kijami, którymi nawet nie można komuś porządnie przywalić – co to za sport. I wreszcie te mizerne dołki. Nie można nikogo, choćby najchudszego, wepchn ąć. Brak możliwości potłuczenia przeciwnikowi goleni, połamania obojczyków, czy chociażby rzucenia jakiegoś najlżejszego wyzwiska. Do tego ta nieznośna elegancja, odprasowane spodnie, markowe t-shirty! I jeszcze krociowe nagrody dla najlepszych!!!
Nie ma wrzeszczących tłumów, petard i obrzucania się mięsem przez kibiców. Kordonów policji, które za pieniądze podatników chronią wściekłe hordy rozentuzjazmowanych zwolenników tej czy owej drużyny. W golfie nic z tych rzeczy. Po prostu…
…kompletne dno
A nawet co podejrzliwsi doszukują się drugiego DNA. Tym razem jednak nie chodzi o geny. Żydów, masonów i cyklistów – tych ostatnich z powodów oczywisto-osobistych – zostawiam w spokoju. Niech sobie ten temat zgłębiają formacje prawicowe. Odbieranie im chleba uznałem za nieetyczne i prostackie, ponieważ trudno im się zdobyć na eksplorację jakichś nowych tematycznych kontynentów. Nie będę też mieszał Boga, honoru i ojczyzny, gdyż nie gustuję w wielkich słowach. Mój patriotyzm ograniczam do małej ojczyzny, bo póki co, z tą naturalnej wielkości nie bardzo się utożsamiam. Owszem, lubię spędzać urlopy w mało uczęszczanych regionach Polski, chociaż do zalet Podkarpacia jestem nastawiony na razie dość nieufnie. Szczególnie od momentu, gdy znajomy z dawnych czasów, a obecnie publicysta „Sieci”, rodem z Rzeszowa, zarzucił mi naigrywanie się z Tymoteusza Sz.
Zagalopowałem się tak, jakby mój felieton dotyczył Służewca, a tu tymczasem najwyższa pora wraca ć na dołki. A właściwie znaleźć ich drugie dno.
Nowoczesny golf
ma swoje źródła w Szkocji. Chytrzy Szkoci oszczędzali mnóstwo czasu kopi ąc małe dziury zamiast dużych A co za tym idzie, zużywali mniej materiałów na produkcję odpowiednich wymiarów piłeczek golfowych. W tym czasie, gdy nasza szlachta jadła, piła i popuszczała pasa, Szkot, niepoprawny abstynent, gromadził zapasy whiskey w piwnicach i trawił czas na szukaniu dziury w ziemi. Ta wstrzemięźliwość doprowadziła ich do nagromadzenia znacznych nadwyżek pieniędzy.
Gdy dodamy do tego oszczędność na usługach ( spódnice są tańsze w produkcji niż spodnie), to zrozumiemy skąd wziął się kapitał na dzisiejsze nagrody dla golfistów. Być może w zamyśle mieli jeszcze Szkoci zrobienie dołków pod Brytyjczykami i tym samym wykopsanie ich z Wysp, co moglibyśmy potraktować jako Britout. Poprzestali jednak na stworzeniu pod koniec XVIII wieku 18 dołkowego pola, które do dzisiaj wyznacza standarty tej gry.
Podejrzliwi Polacy
postanowili jednak zignorować golfowe osiągnięcia wyspiarzy, koncentrując się na innym ich wynalazku – mianowicie piłce nożnej. Ciekawe, że narody ościenne – Czesi i Litwini bardzo spopularyzowali golfa, czy to w formi mini, czy też „dorosłej”. Jest u nich znacznie tańczy i bardziej dostępny. Ale przecież nie będziemy zazdrościć jakimś Pepikom i ludom północy, którzy nigdy nie marzyli o państwie od morza do morza. Czy mogą się te nacje poszczycić jakimś sensownym powstaniem? Albo chociaż chociaż jedną dziesiątą żołnierzy wyklętych? Czy stawiają w każdym wolnym miejscu pomnik lub popiersi?.
To ja się pytam, gdzie zostaje miejsce na choćby maciupeńkie pole golfowe, na którym za niewielką opłatą można posmakować tej gry?

Golf na każdym podwórku
niekoniecznie musi oznaczać masową motoryzację. Może dawać możliwość spaceru na świeżym powietrzu, doskonalenie umiejętności koncentracji, opanowywania emocji. Wreszcie zmusza do niespotykanej w innych grach konieczności koordynacji ruchowej. A wszystko to w towarzystwie wyluzowanych pań i panów, skłonnych do niezobowiązującej wymiany poglądów.
Przyznam, że odkąd poznałem zasady golfa i ju ż z samego kibicowania czerpałem ogromna przyjemność, mój apetyt na rekreacyjną odmianę golfa bardzo wzrósł. A syn, któremu wyjaśniłem szczegóły i pokazałem fragmenty gry, z aprobatą pokiwał głową. O! – pomyślałem – jeśli zwolennik rapu dostrzegł coś ciekawego w tej grze, to znaczy, że jest promyk nadziei i szansa na wyjście z dołka!
Przecież już przed Szkotami poeta pisał:
„Bo niechaj narodowie wżdy postronni znają,
iż Polacy, jak Szkoci – także w golfa grają”
To kiedy jedziemy na partyjkę golfa?