Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Gorączka

Gorączka

Media opanowała przedwyborcza gorączka. Nawet nie wiedziałem, że jest w Polsce tyle ośrodków badania opinii publicznej. Może się wkrótce zdarzyć, że ich ilość przekroczy liczebność badanej populacji. Mam wrażenie, że metodologia badań jest ustawiana pod konkretnych kandydatów. W efekcie samosprawdzających się przepowiedni notowania danej osoby mogą poszybować w górę. No bo jeśli niezdecydowany wyborca czyta, że szansę iksa są większe niż miesiąc temu w stosunku do igreka, to niby dlaczego ma głosować na potencjalnego przegranego. O ile mogę uwierzyć ( jeszcze) w demokratyczność wyborów, to walka przedwyborcza przypomina bardziej ring bokserski. Wyborcy poddawani są ogromnym, socjotechnicznym zabiegom, wplecionym w wypowiedzi polityków. Lwia część konsumentów mediów kompletnie sobie z tego nie zdaje sprawy, a duża część tak czy siak podświadomie im ulega.

Od googlbusa do globusa

Zdałem sobie z tego sprawę ostatnio, gdy wiedziony ciekawością wszedłem w panel ustawień kochanego wujaszka Google. Ilość opcji przeraziła mnie, ale mimo wszystko zacząłem pracowicie odznaczać różne preferencje związane z reklamami. A to, że nie chcę personalizacji, a to, że nie zgadzam się na lokalizowanie mojej skromnej osoby, no bo po co komuś w Dolinie Krzemowej wiedza, gdzie się aktualnie znajduję? Nie zgodziłem się też na sfotografowanie przez googlebusa każdego z osobna moich włosów. Chciałbym, żeby mój „globus” z zawartym we wnętrzu mózgiem pozostał na razie ,eksterytorialny.
Kwestię preferencji seksualnych pozostawiłem otwartą, nigdy nie wiadomo czy przy obecnym klimacie na niebie nie pojawi się na stałe tęcza. Lepiej dmuchać… na zimne.

Po 10 minutach zacząłem się powoli poddawać. A niech tam! I tak reklama do mnie dotrze. Jedyna alternatywa, to rezygnacja z usług wirtualnego stworka, znanego powszechnie jako Android. Tylko, że w obecnej sytuacji prowadzi to do absolutnego wykluczenia. Obywatel, który nie ma konta w guglu, skazuje się na społeczną banicję. Czasy, gdy grasował łowca androidów są już poza nami. Teraz zielony ludzik poluje na nas.

O! Mema mia


Trochę przypomina mi to stary kawał. Niewielkiego wzrostu zielony Marsjanin poklepuje po ramieniu postawną blondynke i pyta: „A jak wy się rozmnażacie?”. Zagadnięta kilkakrotnie, odmawiała szczegółów, wreszcie zniecierpliwiona poufałym zachowaniem marsjanoida, opisała zasady prokreacji.
„A jak wy to robicie tam na Marsie” próbowała pogłębić swoją wiedzę.
„A właśnie tak” i po raz kolejny dziwnego kształtu kończyna wylądowała na ramieniu kobiety.

Ostatnio mocno zintensyfikowałem opowiadanie kawałów, czyniąc tym samym spore szkody w towarzyskim ekosystemie. Ale cóż, nieudolnie próbuję ratować tę popularną niegdyś sztukę. Pamiętam jak bardzo w cenie były osoby, które godzinami potrafiły bawić towarzystwo uciesznymi „witzami„. Na otarcie łez zostały nam taśmowo rozsyłane „memy”. A tylko ich niewielka część dorównuje poziomem co przedniejszym żartom z epoki przedgooglowej. Wydaję mi się, że gorączka radości, przechodząca w trudny do opanowania paroksyzm epileptycznych wybuchów śmiechu to już towarzyski relikt. Sytuację pogarszają schematyczne kabarety, w których przebieranie się za księdza lub udawanie kobiety przez mężczyznę są szczytem błyskotliwości twórców.

Gorączka czyli co vidać na termometrze

O ile termometrem można bez problemu zmierzyć stan naszego ciała, to z resztą jest znacznie gorzej. Mam wrażenie, że covidova gorączka z marca i kwietnia znacznie opadła, a raczej przyczaiła się gdzieś między ludźmi. Przywykliśmy do zarazy, oswoiliśmy ją, co więcej, zajęliśmy przyjazne wobec niej pozycje. Zapominamy o maseczkach, zżymamy się na tych, którzy zwracają nam uwagę. Nasza agresja zwróciła się przeciw tym, którzy dostosowują się do nakazów i zaleceń. Piszę „my”, mając na myśli tych mądrych inaczej, którzy przeważnie wiedzą lepiej. Co ciekawe, zawsze znajda sobie w internecie jakieś potwierdzenie swoich poglądów. I mamy sytuację, jak z naszej historii – dopóki był wspólny wróg, dopóty panowała jedność. Komunizm upadł – zaczęliśmy skakać sobie do oczu.
Covid przestał być rzekomo groźny, więc szukamy winnych dyskomfortu w tych, którzy zwracają nam uwagę na niewłaściwe zachowanie.

Dla socjologa to temat – rzeka, ale na blogu wypada go zakończyć jakimś zgrabnym zwrotem.
Tylko, że brak mi czasu, bo właśnie instaluję sobie na smartfonie kolejną aplikację . Będzie za mnie pisać teksty.
Już wymyśliła tytuł kolejnego:
„Andro pauza, czyli felietony nie ludzkie„.
Oj, będzie gorąco!

2 komentarze do “Gorączka

  1. Też tego nie rozumiem, dlaczego planujesz głosować na kandydata potencjalnie przegranego ?

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę