Zawsze, gdy przyjdzie pora czekania na Jezusa,
budzi się we mnie diabeł i zżera mnie pokusa:
miast na roraty bieżyć ze świecą i lampionem,
ja sobie w duszy śpiewam: w tańcu będę czempionem!
I gdy inni biczują ciało za grzechów zastęp,
zaczynam mnożyć grzechy, nie obawiając się następstw.
Oglądam frywolne filmy, oraz zdjęcia takież,
nie bacząc na zdanie biskupa i jak mnie oceni papież.
Alkohol, choć piję go mało, smakuje lepiej jakby,
i ładniejsze są eokół Ewy, Agnieszki i Magdy.
W nocy, zamiast zasypiać - chytrze obmyślam bigamię,
tworząc spis licznych wrogów, których obdarzę rogami.
A gdy te słowa czytała niedawno moja żona,
przycichła jakby trochę i rzekła dość strwożona:
"Ty przestań pisać bzdury, bo nie unikniesz chryji
i zapisz się czem prędzej do wojowników Maryji!"
Pomysł mi się spodobał, bo zamiast w domu sprzątać,
z innymi rycerzami po górach będę się krzątać…
I modląc się przykładnie, jak innych knechtów hufiec,
pod płaszczykiem krucjaty znów z domu mogę uciec!
Tu wiersz końcem przecinam, bo dopala się świeca.
Pakuję utensylia, do pochwy chowam miecza!
Czekajcie mili wojowie, jestem już od was blisko,
Najpierw się zerwie brzany*, potem kopsnie na disco.
* brzana - po krakowsku: dziewczyna.
Dodaj do ulubionych:
Lubię Wczytywanie…
Related