Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Solidarność

Solidarność była objawieniem!

Gdyby ktoś mi powiedział 40 lat temu, że będę wspominał ten dzień w Polsce w 2020 roku – bez PZPRu, cenzury, wojsk sowieckich – postukałbym się po głowie.

Już samo to, że w mediach padło słowo strajki, że w TV pojawił się Prymas Wyszyński. I że pomimo wiszącego zagrożenia komuniści nie użyli siły, budziło nieskończone zdumienie.

Gdy oglądałam wielki długopis Lecha Wałęsy, którym podpisywał porozumienia gdanskie, z oczu popłynęły mi łzy wzruszenia. Akurat w tamte wakacje zrobiłem rajd autostopem po Polsce. Byłem w Lublinie, już po fakcie zatrzymania transportów z żywnością, które wysyłano do Sowietów. Potem zatrzymałem się w Olsztynie na warsztatach dziennikarskich. Organizatorzy zaprosili tam Ryszarda Kapuścińskiego. Piliśmy z nim w nocy wódkę. On z niepokojem i nadzieją komentował strzępki informacji o wydarzeniach na Wybrzeżu. Wtedy jeszcze oficjalna propaganda mówiła o przerwach w pracy. „Strajk” byl pojęciem zarezerwowanym dla zgniłego kapitalizmu, dlatego unikano go w oficjalnych komunikatach.

31 sierpnia 1980 roku, a potem caly okres do puczu Jaruzelskiego to były nieslychane wydarzenia w skali bloku sowieckiego. Pamiętam, że na obozie narciarskim pod Ostrawą w lutym 1981, czeskie studentki z niedowierzaniem pytały, czy rzeczywiście mozemy wyjeżdżać na Zachód. A słowa „Solidarność” bały sie wypowiedzieć na głos.

Ale gdyby 31 lat temu, w czerwcu 1989 ktoś powiedziałby mi, że znajdą sie tacy, którzy i Kapustę i Wałęsę obrzucą gównem, uwierzylbym jeszcze mniej.

A dzisiaj czuję znowu jak do oczu płyną mi łzy. Tym razem wściekłości. Jeden człowiek, nie tylko mały wzrostem, ale i duchem, próbuje zawłaszczyć nie tylko historią, ale i moim życiem. I ma armię popleczników wśród których są, niestety, moi koledzy sprzed lat!

PS. A jeśli kogoś interesuje historia współczesna, zapraszam do mojego felietonu o Gori – rodzinym mieście Stalina.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę