Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Globalo disco:)

Uwielbiam muzykę pod wszystkimi jej postaciami. Próbowałem nawet zaprzyjaźnić się z disco polo i przez jakiś czas słuchałem Vox.fm. Z dużym ukontentowaniem chłonąłem fascynujące historie ubrane w niezwykłe rymy. A to wszystko podlane ambitną, rytmiczną i niekonwencjonalnie skomponowaną muzyką. Posunąłem się tak daleko, że nawet zobaczyłem kilka teledysków. Ah, te dziewoje odziane w kuse spódniczki i potrząsające obfitymi biustami! Szok kulturowy…

Disco kr(e)acja

Pomyślicie, że zwariowałem. Ależ nie. Przecież pół Polski bawi się wyśmienicie przy Martyniuku i Bayer Full. Czy kilkanaście milionów Polaków może się mylić? Absolutnie nie, przecież dali wyraz swojej. dojrzałości podczas kilku głosowań. Muzyka trafiła pod strzechy. Zdrowa, nie zdegenerowana przez jakieś obce, imperialistyczne wpływy. Czy nasza dorodna blondynka gorsza jest od kontestującej Amerykanki? Przecież rolnik, który szuka żony nie potrzebuje swingującej wokalistki jazzowej. Szukamy rozwiązań prostych, dostępnych każdemu uchu.

Tu mała dygresja. Jeśli uczymy w szkole religii, a kładziemy lagę na wychowanie muzyczne, musimy mieć świadomość, że głos ludu w kościele zabrzmi gromko, ale fałszywie. Flaki mi się przewracają, gdy słyszę straszliwe zawodzenie do wtóru muzyka wykształconego w szkole dla organistów! Między innymi piszę o tym tutaj. Może dlatego disco polo to jedyna ścieżka muzycznej edukacji?

Nie śmiejmy się z disco polo. Gdyby nie ono, muzyka w ogóle nie byłaby obecna w życiu publicznym. Dlatego zacząłem się przyglądać jak grają na świecie.

Folkowa uczta

Znowu napiszę rzecz niepopularną. Zdarza mi się, że puszczam sobie Program III, ten wyklęty przez wiernych słuchaczy. Ponieważ nie lubię uogólnień, próbuje z „Trójki” wyłuskać jakieś pozytywne emocje. Przecież w minionym okresie też był zamordyzm, a kanał z Mannem i Niedźwieckim działał całkiem nieźle. Oczywiście, jak twierdzą zwolennicy PiSu, pełna była kolaborantów i wtyczek, ale jednak była niezła.

Podobnie jak z TVPiS, jeśli chcesz tam znaleźć interesujący program, to nie szukaj przed 22.00. I wyobraźcie sobie, że właśnie w PR III znalazłem coś fantastycznego. Od razu, tak jak w disco polo, się zakochałem. Leciała muzyka łatwa, rytmiczna, wpadająca w ucho, ale równocześnie czułem jakieś niesłychane wibracje. Coś przykuwało moją uwagę. Niesamowita naturalność i wartkość. Krytykiem muzycznym nie jestem, nie będę się ośmieszał, jednak to co usłyszałem trafiło mi prosto do serca. Ciekawe, że były to dwa, prawie godzinne sety puszczane bez przerwy. Tylko od czasu do czasu pojawiał się krótki komentarz autora, który wyjaśniał o co biega.

Byłem bardzo rozczarowany, gdy o północy audycja dobiegła końca. Tydzień czekałem na kolejną. I nie rozczarowałem się. Znowu porcja świetnej muzyki z całego świata, a właściwie ze strefy tropikalnej.

Polarny w tropikach

To właśnie tytuł tej audycji. Mike Polarny, DJ, podróżnik, założyciel studia nagrań przemierza kulę zie,mską w poszukiwaniu oryginalnej muzyki, organizuje festiwale i tworzy własną. A od połowy listopada dzieli się swoimi przeżyciami na radiowej antenie ze słuchaczami.

W chwili gdy piszę te słowa, leci w słuchawkach muzyka z audycji sprzed tygodnia. Dostępna jest na stronie Polskiego Radia. Rozgrzewająca muzyka z tropików, idealna na pierwszy śnieg i naciągnięty wczoraj bark.

Na zakończenie powiem trzecią niepopularną rzecz: otóż jest w „Trójce” kilka audycji wartych posłuchania. Są w mniejszości, stłamszone przez oficjalną propagandę i dziennikarstwo niskich lotów. Ale są. Może jednak coś się znowu z tego urodzi? Oby…

Słuchajcie Polarnego! To naprawdę dobre techno – czyli: globalo disco głęboko zakorzenione w lokalnym folklorze.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę