Jest dziwnych ludzi pewna kasta,
Których nie ganię, ani chwalę.
Ludzie Ci wtranżalają ciasta,
Czynią to z wstrętem oraz żalem.
Gdy sernik na talerzu zoczą,
Co pyszni żółci się kolorem,
Natychmiast z drogi swojej zboczą,
Żołądka pragnień dążąc torem.
Sznitce makowca nie przepuszczą,
Choć tłusty on jak wszyscy diasi.
Skosztować choć kawałek muszą,
Tak bardzo smak im maku pasi…
Dziś tylko piernik z boku leży,
Osamotniony tak jak palec.
Zeschłe kawałki smutno szczerzy,
Cóż, znowu upiekł się zakalec.
Tak plecie sie świąteczne story,
Od prób wyrzeczeń do kalorii.
Od jutra chłopie ściśnij pory.
I dietę zacznij – choć w teorii.
Wstrzemięźliwości cnotę wdrożyć
niełatwo – każdy wie to przecie.
Lecz jeśli zechcesz jeszcze pożyć,
Pomyśl o autentycznej diecie!
Mniej jedz, a ruchu zażyj więcej.
Miast jechać, pospaceruj trochę.
Że ciężko? Aż mi opadają ręce!
Ja wiem – to jak o ścianę rzucać grochem.
Więc nałóż sobie szynki plaster,
I w majonezu zapraw kokon.
Ciężko opuścić ludzi kastę,
którym jedzenie daje spokój ?.
Oprócz wierszyka „Kasta” inne fraszki inspirowane twórczością Jana Izydora Sztaudyngera możecie znaleźć tutaj. Ale piszę nie tylko fraszki :). Są one bliskie memu sercu, lecz pisuję również prozą. Lubię przyglądać się naszej dziwnej rzeczywistości oraz punktować jej niedorzeczności, więc na przykład kwarantannę, której byłem poddany wraz z Rodziną w kwietniu…
Zapraszam do lektury!