Trzej Królowie Monarchowie błogosławią ludy,
Gdy dostojnie kroczą razem z Sylwestra od Dudy.
Każdy w dłoni dzierży krzepko dary dla dzieciątka,
Chociaż trochę chwiejnym krokiem idą niebożątka.
Czyżby Andrzej zrobił władcom nazbyt mocne trunki?
Wątku tego nie chcę wplatać w treść królewskiej dumki…
Może Jarka kot przesadził z ponczowaniem ciasta?
Nie wiem, pewnie w końcu trafią do Betlejem miasta…
Czy zbyt mocną kawę z mlekiem zaparzyła Szydło?
Teraz mają problem wielki jak odróżnić bydło
od pasterzy, którym w ustach brzmi cudna piosenka…
Cóż, że w dłoniach cenne dary, skoro głowa pęka.
Ale patrzcie, jeszcze jeden idzie z Bożym darem!
Tak, poznaję, to nasz biskup – przewielebny Marek.
Zasmucony, bo niedawno był celem krytyki 🙁
Więc wyrzuca z Wiślnej hurtem wszystkie tygodniki…
A na samym końcu marszu wlecze się Stanisław,
powtarzając: „Jam niewinny, kartoteka czysta.
O zboczeniach nie wiedziałem, wierzcie parafianie!
Wszystkie plotki z opozycji wymyślili dranie”