Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Alfabet Morsa

Mniemam, że niewielu moich Czytelników potrafi wyjaśnić znaczenie tytułu. A jeszcze mniejsza ich liczba posługiwała się w dzieciństwie sekwencją kresek i kropek. Ja akurat częściowo ten alfabet opanowałem, a przynajmniej to, co się mogło okazać przydatne w awanturniczych tarapatach.

Nic się nie martwcie. Czasy się zmieniają, a pojęcia nabierają nowego znaczenia. I właśnie o tym poniżej:

A jak

akwen, miejsce, w którym w zimie wyspecjalizowana część społeczności kąpie się w chłodnej wodzie bez stroju zapobiegającego utracie ciepła. Według ich wiarygodnych zapewnień czynność ta zapewnia im zdrowie, hart ducha i optymizm w poddanym efektowi cieplarnianemu świecie.

B jak

Babia Góra, szczyt w Beskidach uznawany za najwyższy, na który do niedawna należało się udać w celu wykonania serii kilkuset zdjęć wschodów słońca. Był też celem wycieczek szkolnych, zakładowych oraz indywidualnych w cyklu zdobywania Korony Gór Polskich. Stosunkowo niedawno priorytety się zmieniły, o czym w dalszej części alfabetu.

C jak

cel, czyli miejsce do którego zdążali obuci w odpowiednie buty i wyekwipowani w stosowną odzież turyści. Zaopatrzali się również w pożywienie i płyny zapewniające odpowiednią przemianę materii. Jak się okazuję, takie wyprawy wyszły już z mody.

D jak

dupa, czyli ktoś z litery „C”, któremu nie udało się wymyślić żadnego ekstremalnego, zagrażającego życiu przedsięwzięcia. Człowiek taki, bez ambicji i chęci podbicia mediów społecznościowych, stanowi obrzydliwy margines zdrowego, szukającego niebezpieczeństw trzonu Polaków.

E jak

ekstrema. Kiedyś pojęcie używane w stosunku do przeciwników atakujących rząd z podziemia. Obecnie, w dobie demokracji przemianowane na „totalna opozycja”, tym samym zdegradowane do dolnej części alfabetu. Zyskało nowe znaczenie polegające na doprowadzaniu organizmu na skraj wyczerpania, poprzez uczestnictwo w triathlonach i górskich biegach na wyniszczenie.

F jak

fizjologia, nauka o mechanizmach rządzących przebiegiem czynności życiowych organizmów. Obecnie zarzucona i uznawana przez przeciętnego ekstremistę jako kula u nogi w dążeniu przez niego do społecznościowej popularności. Praktykowana jedynie przez część lekarzy w celu przywrócenia ekstremistom wspomnianych czynności.

G jak

Góra Babia, czyli alfabet Morsa -drugie hasło czytane wspak. Daje możliwość rzucenia szczytowi wyzwania i zdobyciu go tyłem bez pomocy peryskopu. O ile mi wiadomo, na razie brak takiej próby z powodów czysto ideologicznych, ponieważ z punktu widzenia motoryki ruchu jest to proces cofania się. Nie którzy nazywają to „cofaniem do tyłu”, co nie jest zgodne z logiką języka. Tyle, że współcześnie z logiką niewiele wydarzeń ma cokolwiek wspólnego.
Raka na Babią Górę zdobędzie i psychologiczne bariery przełamie który, śmiałka na czekamy zatem.

H jak

HGW, czyli skrót powszechnie używany w sytuacji całkowitej bezradności i zagubienia oraz braku dostatecznej wiedzy, aby odpowiedzieć na egzystencjalne pytania. Rozszyfrowanie w niniejszym zestawieniu nie może nastąpić ze względów obyczajowych i językowych oraz z powodu niepewności czy aby przypadkiem przed „H” nie powinno być jeszcze „C”.

I jak

interwencja GOPRu na skutek wezwania do wychłodzonej turystki, która wybrała się w zimie na wycieczkę w krótkich spodenkach i biustonoszu wraz z innymi towarzyszącymi jej osobami o nieposzlakowanym rysie psychicznym. Jak nietrudno się domyślić realizowali dosłownie literę alfabetu Morsa, co zakończyło się sygnałem SOS: kropka kropka kropka kreska kreska kreska kropka kropka kropka czyli zastosowaniem alfabetu Morse’a w wydaniu współczesnym

K jak

koniec.

Alfabet część 2. w przygotowaniu

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę