NOCNA ROBOTA
Często budzę się rano oblany zimnym potem.
W czeluściach czuję trzewi, że schrzaniłem robotę.
I sam ze sobą w myślach drę potwornie koty:
czmu żeś o niedojdo nie skończył tej roboty?
Nie cieszy mnie już euro, ni dolar, ani złoty.
W głowie mi tylko siedzi spapranie tej roboty.
Przechodzą mnie niejasnych wątpliwości krocie:
dlaczegoś się nie sprężył przy nocnej tej robocie?
Już widzę, jak niektórych konfesja ta oburza,
spieszę zatem wyjaśnić, że mam posadę stróża.
A tym, którzy myśleli, że to dotyczy seksu.
Radzę, aby w przyszłości nie wypaczali tekstu!