Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Rabin w kurii

Rabin w kurii

Dzisiaj będą wspomnienia a propos.

Nie „a propos niczego”, jak brzmi tytuł najnowszej książki Woody Allena. On, jako globalny celebryta, może sobie na taki tytuł pozwolić. Ja na razie jeszcze nie. Ponieważ jestem celebrytą lokalnym. O książce Allena z pewnością w przyszłości napiszę! To jest groźba karalna, bo każdy, komu odpowiada poczucie humoru odmienne od prezydenckiego, może zostać uznany za zdrajcę stanu… A koneserzy allenowego dowcipu zgodzą się, że od Dudowego dzieli je dużo więcej niż tylko wody Atlantyku!
Nawiążę do sytuacji, w której znalazł się „Tygodnik Powszechny”:

Krzepki staruszek

Wiślna 12, to adres, który „TP” zajmował od powstania w marcu 1945 roku. W zeszłym roku obchodził więc jubileusz 75. lecia. Nie będę rozwodził się nad historią czasopisma, ponieważ możecie ją znaleźć tutaj. Polecam też książkę Roberta Jarockiego „Czterdzieści pięć lat w opozycji”, która ukazała się nakładem niezastąpionego Wydawnictwa Literackiego. Prawdziwa kopalnia wiedzy o „Ojcach założycielach” i współpracownikach „TP”.

Czytywałem go w czasach studenckich, sięgam do niego i teraz. Obok „Polityki” to mój ulubiony tygodnik. Przetrwał komunę, chociaż z trzyletnią przerwą, która była karą za nieopublikowanie na pierwszej stronie informacji o śmierci Józefa Stalina. Przetrwał stan wojenny, co ciekawe zdobycie każdego kolejnego egzemplarza graniczyło wtedy z cudem. Dział kolportażu znajdował się poza redakcją, przy ówczesnej ulicy Bohaterów Stalingradu. O ile dobrze pamiętam, w oficynie kamienicy położonej nieopodal Dietla, od strony Wisły. Wydeptaliśmy sobie tam ścieżkę z kolegą z AZS-u, Maćkiem Dudkiem i gnębiliśmy Jacka Rakowieckiego, późniejszego naczelnego „Przekroju” , żeby obdarzył nas łaską w postaci jakiegoś zbywającego numeru. Byliśmy na tyle natrętni, że wychodziliśmy zawsze z cennym łupem. Dość długo przechowywałem te „wojenne” numery, w końcu jednak stwierdziłem, że są dostępne w czytelniach i nie ma sensu magazynować stert gazet…

Jako jeden z nielicznych, a być może nawet jedyny, „TP” zaznaczał w tekstach ingerencje cenzorskie. Często gęsto zdarzało się, że więcej było ingerencji niż tekstu, a nawet cały artykuł był usuwany przez cenzurę. Jej biura mieściły się w Krakowie na 5. pietrze gmachu LOT-u przy Basztowej. Zdarzało mi się tam bywać, jeszcze w okresie współpracy z „Magazynem Studenckim”.

„Tygodnik Powszechny” ma ogromne zasługi dla polskiej demokracji. Zawsze wyważone, niezależne opinie, brak czołobitności wobec tych, którzy takiej nadmiernej atencji oczekują. Otwartość poglądów, która zjednała czasopismu miliony Czytelników.

Ideał sięgnął bruku

Piątego stycznia 2021 krakowska kuria, pod wodzą abpa Jędraszewskiego, wypowiedziała redakcji lokum. Oczywiście, to żaden niezwykły ruch. Przecież umowy najmu nie są wieczne. Firmy zmieniają siedziby, ludzie się przenoszą, wspomniany „Przekrój” pożeglował z krakowskiego podwórka do stolicy…

A jednak czuję głęboki niesmak. Żadnemu z poprzedników metropolity „Tygodnik Powszechny nie był solą w oku. Wręcz przeciwnie. Wspierali je, JP II jeszcze jako Ojciec Święty pozostawał w przyjaznych stosunkach z Jerzym Turowiczem. Cóż więc takiego się stało, że abp Jędraszewski wykopsał redakcję z Wiślnej?

Trzeba przyznać, że jak na profesora zwyczajnego nauk teologicznych sieje dość nadzwyczajne zniszczenie wokół siebie. W zeszłym roku wątpliwe zwolnienia pracownic biura prasowego, teraz eksmisja. Wcześniej pełne chrześcijańskiej miłości wypowiedzi dotyczące osób LGBT.

Sytuacja jest poważna, ale moim zdaniem niedorzeczna. Katolicki hierarcha wyrzuca katolickiego sąsiada w sile wieku, trochę krnąbrnego, ale jednak oddanego idei.
Absurd? No niezupełnie! Wystarczy obejrzeć dowolnie wybraną komedię Allena. On to wydarzenie przewidział i na wiele sposobów pokazał po swojemu.
A w jednym z akapitów swojej biografii bardzo celnie i złośliwie charakteryzuje rabinów, których spotykał w synagodze.

Wybaczcie, ale ja tak nie umiem!!!

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę