Dziś zajmiemy się życiem wewnętrznym Nadredaktora. Bohaterem drugoplanowym będzie bakteria. Ściśle wiąże się ona z politycznymi tematami wierszyków z bloga. Po zbadaniu sprawy pod mikroskopem okazuje się, że te dwa środowiska bardzo wiele łączy. Bakteria, jak powszechnie wiadomo jest organizmem jednokomórkowym o prostej budowie. Czasem chroni, ale częściej zagraża egzystencji człowieka. Co czyni ją organizmem z gruntu predestynowanym do uprawiania polityki!
Dodam, że tekst niniejszy mogą czytać jedynie osoby o silnych nerwach, którym drastyczne opisy przeżyć wewnętrznych Nadredaktora nie przyniosą ujmy na psychice. Przejdźmy zatem do adremu!
Pojawia się pytanie, co ma bakteria do życia wewnętrznego Nadredaktora?
Strudzony pisaniem Nadredaktor przygotował sobie posiłek, którego elementem była duża miska ryżu oraz porcja mięsa. Jak do tej pory, starania o przejście na wegetarianizm spełzły na niczym w obawie o posądzenie o lewackość i sabotaż gospodarczy polskiego przemysłu mięsnego. Nadredaktor jest głębokim patriotą i nie wyobraża sobie, że będzie zjadał wieprzowinę z trzody chlewnej z pieczątką UE. Jedzenie importowanego ryżu jest o tyle uzasadnione, iż póki co polskie mocarstwo nie posiadło pól rozciągających się w korzystnym klimacie.
Ponieważ obfity posiłek przekraczał jednorazowe moce przerobowe Nadredaktora, część białych ziarenek pozostawił na talerzu. W pocie czoła powrócił do pracy, aby tropić polityczne i ekonomiczne bezsensy krajowej rzeczywistości. Temat to mocno wyczerpujący, a przedarcie się przez gąszcz politycznych powiązań i zależności stanowi nie lada wyzwanie. Tym bardziej, że Nadredaktora miastem rodzinnym jest Kraków, który wydał obu Dudów, jednego Terleckiego, jednego Ziobrę. Oraz kilku pomniejszych luminarzy rządzącej partii. Nadredaktor martwi się niezmiennie co będzie, gdy zabraknie dobrej zmiany i nastanie zmiana gorsza? Podobnie martwił się imiennik taty prezydenta – Jan Tadeusz Stanisławski o los satyryków w piosence „Narzekać jeszcze nie ma na co”:
Gdzież są te dawne, dobre czasy. Prawdziwy raj dla satyryka,
gdyś rzucał jedno słówko "oni" i w lot chwytała to publika!
Gdy każde zdanie w Twoich ustach, coś zasłaniało jak żaluzja.
Bywało rzucisz słowo "dupa" i grzmot oklasków, że aluzja...
Słynnego Profesora Mniemanologii Stosowanej od wielu lat już z nami nie ma, pożegnała się ostatecznie z jego katedrą asystentka – Krystyna Sienkiewicz. Ale na szczęście większość polityków ma zasilanie bakteryjne i nadal stanowi dobra pożywkę dla kabaretów!!!
A propos bakterii…
Wzrok Nadredaktora padł na pozostawioną na kuchennym blacie porcję ryżu. Nie było ich dużo, ale wyglądało na to, że zaspokoją pierwszy głód. Zanurzył w nich łyżkę i łapczywie połknął. I zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Nadredaktor poczuł, że ma kłopoty z oddychaniem. Potem pojawiło się dziwne uczucie zaklejenia żołądka. Przez moment pomyślał, że może to za przyczyną wiadomości, które przed chwilą przeczytał. Wydawało mu się jednak, że z trudem, bo z trudem, ale przetrawił informację o obecności na otwarciu przekopu Głównego Sołtysa Kraju – Leszka Sławoja Głodzia. Jakkolwiek związek JD* Głodzia z zaspokajaniem głodu wydał się Nadredaktorowi mocno podejrzany.
Tymczasem niejasne uczucie niemocy powoli przeradzało się w odruchy wymiotne. Nie pomagały próby popicia ani przepłukania wodą. Również zajęcie pozycji horyzontalnej nie przyniosło ulgi. Zaniepokojony Nadredaktor martwił się głównie tym, że miłośnicy bloga nie otrzymają swojej porcji tekstu. Miał na uwadze również swoje zdrowie i rozważał nawet połączenie z numerem alarmowym. Ale głęboki patriotyzm i poczucie obywatelskiego obowiązku powstrzymały go od angażowania przeciążonej i niedofinansowanej służby zdrowia. Postanowił poradzić sobie samotrzeć.
Resztkami przytomności wystukał na smartfonie lakoniczny opis dolegliwości.
Chciał przynajmniej znać przyczynę swojego przedwczesnego odejścia. Ale dopiero druga próba dała zadowalającą odpowiedź:
BACILLUS CEREUS
Zabrzmiało trochę jak nazwa mikrobów z katedry wawelskiej czy miano rzymskiego wojownika, który rzucił na Słowian klątwę za brak zgody na ożenek z płowowłosą małopolanką.
Ale nie! To bakteria, która w sposób błyskawiczny namnaża się w pozostawionym w pokojowej temperaturze, ugotowanym ryżu. Aby następnie, po podstępnym dostaniu się do przewodu pokarmowego, wywołać wymioty lub biegunkę! Okazało się też, że obawy o zejście śmiertelne nie były bezpodstawne, gdyż takich przypadków było kilka. Belgijski student, który po kilku dniach zjadł odgrzewane spaghetti nie przeżył tego posiłku. Co ciekawe, jeden z kuzynów – bacillus anthracit – tej licznej rodziny może być czynnikiem wywołującym wąglika. Nadmienię tutaj, że antracyt charakteryzyuje się najwyższą zawartością węgla, a co za tym idzie wartością energetyczną. Kurcze, może by coś z tym bacillusem pokombinować, żeby się w piecu dało palić?
Na szczęście, Nadredaktor, przepełniony troską o losy Ojczyzny po kwadransie ozdrowiał. Mądrzejszy o wiadomości, z którymi postanowił czym prędzej podzielić się z adresatami bloga swojego imienia!