Gdy Ci się z duszy uczuć sok
wyciśnie jak cytryna.
Pomyśl, że zaraz nowy rok
i nowa też dziewczyna.
Że szkoda sobie życie psuć,
i serce ranić cierniem,
głowę myślami złymi truć,
czuć się nad wyraz miernie.
Myślisz tak sobie: en avant!
Muszę w pośpiechu lecieć.
Nie bawić się w kolekcje traum,
la vie się toczy przecież…
Tu dodać trzeba parę słów,
w Szekspira mowie zgrabnej:
„She really leaves you, is it true?”.
I czujesz, żeś już na dnie.
Lecz nagle słyszysz w jakimś radiu,
tak gdzieś nad ranem, koło czwartej,
że ona jednak – „says she loves you…”.
I wiesz, że los odwraca kartę!!!
Dzięki Ci Paul, dziękuję Johny,
że otwieracie drzwi na oścież.
Te beatlesowskie lekkie tony,
sprawiają, że mi serce rośnie…