To nie kpinka ani śmieszek.
Niech pomyśli co kto woli.
JA MAM SZCZĘŚCIE DO AGNIESZEK!
Już przywykłem do tej roli.
Lecz niech inne Panie zrazu,
łez nie ronią do talerza.
Niech pokażą swój lwi pazur,
wtedy myśl się zjawi świeża:
„…że pogodzić wszystko da się.
Nic przypadkiem się nie zdarza.
Kochać można Renie, Asie.
Bez pamięci i ołtarza.”
Cóż! Za oknem blask dnia pierzcha,
wieczorową, wczesną porą.
Wraca do mnie znów Agnieszka.
A z nią tytuł – oksymoron!