Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Zaskoczenia

Zaskoczenia

Rynek Dębnicki – Tasty Beats Burger

– Pan jeździ na rowerze?
– Tak!
– To po okolicy tylko?
-Nie, nie ma limitów. Wczoraj byłem pod Zielonkami! Przedwczoraj na os. Tysiąclecia. Każda dostawa to około 15 km…
– To chyba pan 2 godziny jechał?
– Nie. 40 minut 🙂

Tak wyglądała rozmowa w knajpie z kurierem skuterowym Ubera. Czyli „skuterierem”.
Czekaliśmy w Tasty Beats w Rynku Dębnickim na nasze zamówienia. Urosłem w jego oczach. Narzekał, że o ile na miejsce przybywa szybko, to zdarza mu się mieć problem ze zlokalizowaniem odbiorcy. Wtedy dzwoni do klienta. Ja zrobiłem to na początku ze cztery razy, teraz już jestem samodzielny. Mam wrażenie, że dopytywanie może wpływać na mój prestiż… i ewentualny napiwek :).
Stoimy tak w tej mojej ulubionej knajpie, jedzenie się pitrasi. Jest kwadrans po 17 i nagle urocza brunetka zza lady wywala na mnie oczy i zdumiona mówi:
– To pan!?
Trochę mnie zaskakuje, bo byłem tu co najmniej tuzin razy…
A wiem – ubrałem się inaczej, bo chłodno. Długie, kolarskie spodnie z lycry z pampersem i inna bluza.
– Tak, to ja. Nie poznała mnie pani, bo mam strój wieczorowy 🙂

Bo zwykle krótkie majtki i biały T-shirt kolarski. A podobno nie szata zdobi człowieka… Tak w ogóle, gdy wszedłem tu pierwszy raz, powitał mnie mocny kawałek Purpli, co od razu ustawiło mnie na TAK! Na jedzonko czekałem tylko raz, no i dzisiaj drugi… Z korzyścią dla relacji zawodowych.

Kapelanka 6A klatka F

– 2 piętro, proszę pana – oznajmia mi przez domofon głos młodego, na oko 10-12 lat ,mężczyzny. Trochę mnie zaskoczył, ale co tam. Przecież dzieciaki też mogą być głodne. Ale drzwi otwiera gość koło 40 lat. Chwalę go, że przywitał mnie rezolutny domownik.
– Syn.

Tradycyjne smacznego, miłego dnia, lub popołudnia. Na ogół klienci są sympatyczni, nie zdarzyło mi się, że narzekają na opóźnienia. Ze dwa, trzy mogliby, ale o tym za moment.
Przed klatką jest słupek, o który oparłem rower. Zjawia się dziewczyna, typ południówki, (nie wiem czy to prawidłowy feminatyw od „południowiec”) na rowerze szosowym nieznanej marki.
Zagajam po angielsku:
– Jeździsz po mieście na „szosie”*?
– Tak, ale też ścigam się na nim. To jest tani rower…
– Włoskie rowery mają świetny – tu szukam chwilkę właściwego słowa – design. Bianchi mi się podoba.
– Moje marzenie – westchnęła – na razie mnie nie stać. Have a good day!

I poszła do „Żabki”.
– Have a good day – rzuciłem na odchodne po angielsku, bo włoska wersja wypadła mi z głowy.

Zygmuntowska

A propos opóźnień…
Bao Bao Quan – wietnamczyk przy Mazowieckiej 33. Zakamuflowany za rusztowaniami tak dokładnie, że dwa razy przejechałem i przeoczyłem. Pechowo się zaczęło.
Po odbiorze w aplikacji muszę kliknąć – „ZWEWRYFIKUJ”, a potem „ZATWIERDŹ”. I dopiero wtedy czarownik Uber odsłania mi cel podróży. Zawsze jest dreszczyk emocji… Lepiej bliżej i częściej, bo nie ma uciążliwego powrotu za darmo. Jednak, jeśli daleko, to nie można już zrezygnować. Tym razem pojawia się Zygmuntowska. Mój kompas włącza się natychmiast, równolegle zerkam na GPS, ale dość powierzchownie. Mózg bez wahania podpowiada ulicę za dworcem PKP, koło parku Strzeleckiego. Ruszam w tym kierunku. Przecinam Aleję Słowackiego, ale Google Maps wciąż wykreśla mi jakąś alternatywę. Tylko, że mam tak silne przekonanie o znajomości terenu, że często lekceważę podpowiedzi GPSa.
Mniej więcej w połowie drogi zgłasza się kolejne zamówienie. Głupieję! New York Department Pizza niemal obok Wietnamczyka. Przecież stamtąd jadę! Mam zawrócić? Co jest? Znowu zaskoczenie!!!
Akceptuje niepewnie i zawracam. Jest piątek popołudniu, ulice zatłoczone do granic możliwości. Trudno się przecisnąć nawet ludzkiemu pojęciu, a co dopiero rowerzyście!
Czekam na pizzę, rozkładam torbę i weryfikuję tę nieszczęsną Zygmuntowską. No i mam!
The catch 22. Kruczek polega na tym, że moja głowa wysłała mnie na ulicę Zygmunta Augusta, dokładnie w przeciwnym kierunku. Gdyby nie NPD, zapewne dotarł bym na ulicę ostatniego Jagiellona i pocałował królewską klamkę.
Ciekawe czy w Krakowie jest ul. Augustowska… Będę musiał uważać.

Co by tu jutro ubrać do pracy? Niedziela 🙂

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę