Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Ławeczka

Ławeczka

Jak przystało na Panów w wieku mocno zaawansowanym – łącznie mamy 161 lat – siadujemy z Tatą w celach rekreacyjnych na ławeczce. Ławeczka jest w Parku Krakowskim, a Park Krakowski w Krakowie.

Naszym głównym celem jest obserwowanie przechodniów. Dzielimy ich na młodych i starych, chudych i grubych, z psami i dziećmi. Są jeszcze rowerzyści i hulajnogiście, a także jedna pani na elektrycznym wózku inwalidzkim. Wpadłem nawet na pomysł uprowadzenia tego wózka w celu przewłaszczenia na rzecz mojego Taty, ale pani przezornie oddaliła się z pełna mocą akumulatorów… Niemałą grupę stanowią cudzoziemcy, ale tu nasze językowe zdolności obnażyły potężne luki!

Próbowaliśmy też wprowadzić selekcje na mądrych i głupich, ale okazało się, że próbka badawcza jest niewystarczająca. Na wszelki wypadek siebie zaliczyliśmy do inteligencji ławeczkowej, żeby nie zaniżać parkowego IQ.

Onegdaj spotkaliśmy Pana z kategoria „starszy”, który przychodzi obserwować kaczki w sadzawce. Przy okazji poświęca się liczeniu tych popularnych ptaków, zapewne w celu ustalenia ich migracyjnych zwyczajów. Wcześniej wypija piwo, licząc, że będzie widział podwójnie, co zwiększy populacje kaczek i znakomicie poprawi szanse ekosystemu na oparcie się zakusom człowieka!

Ostatnio mieliśmy inwazję zbieraczy.

Najpierw krakowska poetka poprosiła nas o podpisy w sprawie ochrony zwierząt przed myśliwymi. Jak przystało na swoją profesję była mocno nawiedzona. Nie miałem jednak jeszcze okazji sprawdzić czy przekłada się to na jakość wierszy. A potem nagabnęli nas członkowie komitetu wyborczego jednej z kandydatek na prezydenta Krakowa. Postanowiliśmy powołać komitet przeciwko zbieraniu podpisów, bo przeszkadzają nam kontemplować parkowiczów. Nawet mamy już dwa podpisy.

Naszym stałym rytuałem jest wypijanie dwóch puszek Pepsi-Coli, które po wypiciu zostawiamy na ławce, aby umożliwić zbieraczom podreperowanie budżetu. Pijemy Colę, bo jest słodka, a my chcielibyśmy na spotkaniach towarzyskich pochwalić się przynajmniej cukrzycą. Do tej pory w licytacjach na choroby plasowaliśmy się z reguły na ostatnich miejscach.

Zdarza nam się rozmawiać z dziećmi, jak przystało na zdziecinniałych staruszków.

Park Krakowski nosi również imię Marka Grechuty, ale nie ma nigdzie Jego pomnika. Uważam to za skandaliczne zaniedbanie krakowskiego magistratu. Taki Park Jordana na przykład opomnikował alejki przekrojem wszelkich bojowników – czy to orężnych, czy to słownych. A w Grechuckim króluje rzeźba abstrakcyjna, która nie trafia do każdego…

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę