Zapomniałem dodać recenzując album „Tatrzańska Atlantyda”, że książka była nagrodą konkursową. organizatorzy – firma Geberit i Tatrzański Park Narodowy poprosili na FB o podanie powodów, dla których uczestnicy mieliby to piękne wydawnictwo otrzymać. Moja propozycja przybrała postać wierszyka ?. Dzięki niemu stałem się jedną z 5 wyroznionych osób. Warto dodać, że wspomniane instytucje ogłosiły też konkurs na projekt toalety, które zastąpią toitoje szpecące tatrzańskie doliny…
Myśl o pokonaniu trasy ścieżki rowerowej na rolkach pomiędzy podtatrzańskimi miejscowościami pojawiła się dość dawno, to znaczy w momencie, gdy przeczytałem informacje o jej istnieniu. Zamiar zrealizowaliśmy w ostatnią niedzielę wakacji 2016 roku…
Plan obmyślamy w najdrobniejszych szczegółach. Z wycieczką z przedsiębiorstwa mojej Mamy dojeżdżamy do schroniska w Roztoce. Tam nocleg i wraz ze wschodem słońca mamy zamiar wyruszyć do Morskiego Oka, tak aby gdzieś w południe zameldować się u celu. Wszystko idzie zgodnie z planem. Nocujemy w „trumnie”, wieloosobowym pokoju na poddaszu.
„Pustki w Tatrach. Nawet najstarsi górale już takiego czegoś nie pamiętają. A ja owszem. Przeczytajcie, proszę!”
Tak zapowiadałem mój felieton podczas pierwszej publikacji na blogu. Minęło kilka lat – i proszę!
Po ponad półrocznej przerwie ponownie zawitaliśmy w gościnnych progach sióstr Prezentek w Zakopanem.
Słoneczna pogoda zachęciła nas do odwiedzenia Butorowego Wierchu, którego zbocza przecina trasa wyciągu krzesełkowego. Tym razem jednak nie poszliśmy w stronę Gubałówki, ale w kierunku odwrotnym. Niebieski szlak wyprowadził nas na polanę, z której roztaczał się widok na Tatry.