Tutaj dłuższy popas, banany, arbuzy, czyste szaleństwo. Wpada szpica Mega. Krzyżują się polecenia: nalej do bidonu, banany!, banany!
Gorączka jakby mało było upału. Zastanawiam się, czy przeoczyłem jakąś wysoką pieniężna nagrodę za zwycięstwo. Ktoś pyta o magnez. Wiesiek oferuje ten spod koguta swojego samochodu :).
Żart zawisa w rozgrzanej próżni.
Obserwuję spod oka klientkę, która z półotwartymi ustami i kretyńskim półusmieszkiem przegląda podstawki pod kubki z „hecnymi” nadrukami. W tym czasie spasione dziecko w wózku wpycha sobie palcami do buzi precla, miarowo przebierając szczęką. Para jak złoto. Dziecko ma na…
Bardzo nie lubię chwalić się, że właśnie czytam interesująca książkę. Może dlatego, że stawia mnie to w bardzo niekorzystnym świetle wobec intelektualnej śmietanki komercyjnych TV i portali internetowych. Tym bardziej, jeśli „pochwaloną” lekturą nie jest Harry Potter lub kolejny poradnik…
Kolejny, po „Klasyku Beskidzkim” mini maraton. Tym razem czasówka w Spytkowicach. Ciekawe rejony – dla mnie to Beskidzki Trójkąt Bermudzki, położony pomiędzy Jabłonką, Rabką i Nowym Targiem. Jedyny raz, kiedy zapuściłem się wewnątrz niego, to podróż samochodem z Rabki do…
Widzę, że moi główni konkurenci z ubiegłej edycji zostają z tyłu,
co już w połowie dystansu uważam za sukces!!! Oczywiście liczy się miejsce na mecie, ale ten fakt motywuje mnie do jazdy. Nie wiem kto jest z przodu, pojawiają się nowe twarze, tak na oko zbliżone wiekowo, nie wiem kto z tyłu.