Zapomniałem dodać recenzując album „Tatrzańska Atlantyda”, że książka była nagrodą konkursową. organizatorzy – firma Geberit i Tatrzański Park Narodowy poprosili na FB o podanie powodów, dla których uczestnicy mieliby to piękne wydawnictwo otrzymać. Moja propozycja przybrała postać wierszyka ?. Dzięki niemu stałem się jedną z 5 wyroznionych osób. Warto dodać, że wspomniane instytucje ogłosiły też konkurs na projekt toalety, które zastąpią toitoje szpecące tatrzańskie doliny…
Nie byłbym sobą, gdybym nie doszukał się jakiegoś drobnego mankamentu. Nie bez powodu mam opinię malkontenta i marudy.
Zgłosiłem w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami, iż możliwą przyczyną nerwicy pieska sąsiadów, jest brak spacerów. Po sprawdzeniu stanu rzeczy zostałem przez inspektorów pouczony, że wszystko jest ok, warunki są wzorowe, a na brak spacerów nie ma paragrafu. Stąd moja konsultacja z Marcelim…
W ogóle tamte czasy wymagały wielkiej przemyślności, aby jakoś normalnie funkcjonować. Mama zdecydowanie wszelkie niezbędne przymioty do utrzymania odpowiedniego standardu posiadała. W pewnym momencie, gdzieś pod koniec lat 80. zawitał do nas odbiornik marki Rubin, który z kolei nosił znamiona dywersji technologicznej.
Wreszcie odkrywam swoje prawdziwe oblicze. Jakie? Przeczytajcie wierszyk!