Na bazie poszukiwania bezy doskonałej powstał wierszyk:
„Raz pogański, starszy wezyr,
wśród nałożnic leżąc grona,
krzyknął gromko: dawać bezy!
Bo bez bezy rychło skonam!
Ruch uliczny w New Delhi.
Co najmniej tak fascynujący i zagmatwany jak labirynt stworzony przez króla Minosa na Krecie.
I tak samo niebezpieczny, co prawda bez czyhającego na ofiary Minotaura, ale wypełniony wielką ilością świętych krów leżących na ulicach miasta.
To osobny temat, szeroki i rwący, jak rzeka pojazdów przetaczających się każdej doby po stolicy Indii. Temat wyłącznie dla osób pełnych temperamentu, które świetnie poczują się wśród ryku klaksonów, pisku opon i niewiarygodnego nagromadzenia wszelkiej maści koni mechanicznych. Nierzadko uzupełnianych klasycznymi rikszami napędzanymi przez Hindusów o wyrzeźbionych przez wysiłek pośladkach.
Książkę zdjąłem z półki tak, ot, przy okazji szukania jakiegoś innego tytułu. Lekko pożókła nie obiecywała zbyt wiele.
Phi. Tołstoj. Klasyka rosyjska nie w modzie. Co z tego, że Bułhakow, Gorki i Sołżenicyn. Oficjalna doktryna jest taka, że Rosjanin to odwieczny wróg i nawet do Niemca można się uśmiechnąć, ale ruski – nie nada.
Komentarz do Fraszek
Fraszka jest jak wino
A autor jak brandy.
Wiedz o tym dziewczyno.
Bo takie są trendy.
A Ty bądź jak likier
Slodziutka i gęsta.
By Cie mogła lizać
Autorów część męska.
Witojcie Cepry! „O! Pan będzie Góralem” usłyszałem po wejściu. No, nie, to nie tak. Ja już jestem Góralem, tylko w cywilu. Znaczy moja Mama z Zakopanego, ale raczej miastowa niż góralska. Ale cosik tam po góralsku szprecham. „Ale tu nie…