Po początkowej wymianie uśmiechów, nastąpiło wręczenie noty dyplomatycznej zawierającej stan zdrowia Polaka. Pełnomocny, umundurowany przedstawiciel gospodarzy, dokonał weryfikacji zgodności noty z przepisami unijnymi oraz wyraził swoje pełne uznanie dla wysokiego poziomu intelektualnego Polaka.
Wiadomość o zajęciu stanowiska bioetycznego dotarła do mnie właśnie z tego kanału. Ci, którzy znają mnie dobrze, zapewne zdziwią się jakim cudem włączyłem toruńską TV? Przyznam, że zadziałała zasada Ryzyk-fizyk, czyli konieczność podniesienia sobie poziomu adrenaliny.
Czytanie niepotrzebnie rozszerza horyzonty, obalając ugruntowane przez media elektroniczne sądy i przekonania. Nie daje również, w przeciwieństwie do mediów społecznościowych, okazji do natychmiastowej reakcji na głoszone w artykule poglądy.
Bohater Haska jest dla mnie klinicznym przykładem, jak ktoś, uznawany powszechnie za durnia, okazuje się być mądrzejszy od swoich prześmiewców. To trochę jak Piotr Żyła, który być może bezwiednie szydzi sobie z nadętych dziennikarzy sportowych z Przemysławem Babiarzem na czele. A zdaje się mówić wzorem Gogola: „Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie”.
Uff! Do końca postu został jeszcze jeden miesiąc. Do tej pory idzie mi nieźle. Rozpocząłem falstartem w tłusty czwartek. Mój przewód pokarmowy nie doświadczył ani jednego pączka. Kolejna kompromitacja to śledziówka. Nie dość, że bez rybki, to jeszcze nie splamiłem…