Piszę to też trochę dlatego, że szlag mnie trafia, że nasi rodzimi malkontenci utyskują, iż nie mogą nigdzie wyjechać na narty. Podobno nawet Rubik, którego pasjami nie cierpię, narzekał, że przez wirusa nie poleci w tym roku na Sylwestra do Australii!. Biedaczek!!! Będzie musiał marznąć w naszym ohydnym, umiarkowanie nieprzyjaznym klimacie.
Tu znowu napiszę rzecz niepopularną. Zdarza mi się, że puszczam sobie Program III, ten wyklęty przez wiernych słuchaczy. Ponieważ nie lubię uogólnień, próbuje z „Trójki” wyłuskać jakieś pozytywne emocje. Przecież w minionym okresie też był zamordyzm, a kanał z Mannem i Niedźwieckim działał całkiem nieźle. Oczywiście, jak twierdzą zwolennicy PiSu, pełna była kolaborantów i wtyczek, ale jednak była niezła.
„Nie zleci z głowy Twa korona,
ani też z pochwy miecz wypadnie,
jeśli ci smaku mego łona
odmówić dzisiaj muszę snadnie.
A ponieważ sporo osób poniżej sześćdziesiątki zapędza się wtedy do sklepu, to wymyśliłem zawód „seniora”. Podobne do „stacza” kolejkowego. Jego zadaniem było rezerwowanie miejsca w ogonku dla amatora deficytowego towaru. Współcześnie, powiedzmy za „dwie dychy”, taki senior udawałby członka rodziny i umożliwiałby zakupy w niedostępnej normalnie strefie czasowej.
Trudno mówić tu o przedsiębiorczości. To po prostu pazerność i wykorzystywanie dramatycznej sytuacji w kraju. Chociaż właściwie pomyślałem sobie, że to ja jestem mięczakiem, bo zamiast siedzieć przy klawiaturze i krytykować powinienem zaoferować developerowi usługi copywritera.