Postanowiłem sobie umilić deszczową pogodę niezbyt mądrym wierszykiem. NIezmiernie aktualny, bo dotyczy tłustego czwartku i śledziówki.
Nie mogąc się przekonać ani do walentynek, ani do PiS połaczyłem oba te dziwne zjawiska w jeden wierszyk.
To mój najlepszy wiersz o pechu. Może dlatego, że jedyny!
Do butelki dobrze zamrożonego ginu dołączam okolicznościowy wierszyk. Do Siego Roku!
PS. W tekście umiarkowanie obsceniczne zwroty!
Ponieważ funkcjonowanie polskiej służby zdrowia przypomina film puszczany w zwolnionym tempie, zacząłem się leczyć jeszcze zanim na dobre zacząłem chorować. W lutym 2022 zarezerwowałem sobie termin u naczyniowca, zaś w maju zapisałem się do urologa. Nie miałem powodów do narzekań – obydwaj lekarze przyjęli mnie w tym samym roku.