Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Lato za nami. Jesień w trakcie. Zima za pasem. Byle do wiosny. I tak to się w kółko kręci. Nie nadążamy za uciekającym czasem. Ja nawet września nie zauważyłem i wszelkie terminy oddawania tekstów do druku przespałem. Dopiero, gdy żona…

Czytaj dalej

Kończę ten sezon rolkowy otarciami w dolej części obu stóp, lekkim bólem  okolicy prawej strony klatki piersiowej po zepchnięciu na pobocze przez czarne BMW, i pokaźną jak na człowieka pracującego liczbą przejechanych kilometrów.
Piszę o tym, bo chociaż to połowa października i szansa na jazdy jeszcze niemała, to nie wygląda, ze na sportowym torcie uda się umieścić jeszcze jakąś wisienkę. Czuje się więc uprawniony do małego podsumowania.

Czytaj dalej

W tym roku kalendarz spłatał nam wyjątkowego figla. Otóż tradycyjny „długi majowy weekend” liczy zaledwie trzy dni. Jakby nie próbować, z której strony by nie popatrzeć, nie da się wstawić jakiejś łatki, żeby wolne rozciągnąć przynajmniej na tydzień. Ledwo słonko przywita Święto Pracy, to już żegna Trzeciomajowe uroczystości. Przyzwyczajeni do długiego świętowania, nie bardzo wiemy jak zaplanować tak krótki odpoczynek. 

Czytaj dalej

Nie narzekam na brak fantazji (patrz wyżej), ale jakoś nie mogę przywołać obrazu „na krótko” odzianych miłośników rowerowania, którzy beztrosko przemierzają zatłoczoną do granic niemożliwości asfaltową alejkę, rozpięta między mostem Dębnickim a torem kajakowym. Trudno oczami wyobraźni zobaczyć przeciskających się zygzakiem kolarzy, bijących rekordy prędkości czy spacerowiczów z pieskami na 10 metrowych smyczach łapiących w swoje sidła nieostrożnych uczestników tego wariackiego exodusu z parnego Krakowa.

Czytaj dalej

Postanowiłem zaprzeczyć prawom fizyki i zupełnie samotnie kontynuować masę krytyczną. 
Mimo, żem cyklista dość cherlawy i swobodnie można uczyć na mnie anatomii układu kostnego, to jednak masa – i to sporego kalibru – będzie ze mnie będzie pierwszorzędna. Po pierwsze – – – -jestem wybuchowy. Po drugie – łatwo wpadam w reakcję łańcuchową, szczególnie podczas jazdy rowerem. A po trzecie – z racji, hm… wieku i temperamentu zarazem – nietrudno utworzyć ze mnie grzyb atomowy.

Czytaj dalej
Powrót na górę