Już wyobraziłem sobie, jak moi znajomi odchodzą od kasy z wykupionymi do Narbonne biletami – bez możliwości zwrotu. Szybki telefon do ich domu. Odbiera Mama i informuje mnie, że niedawno poszli do biura turystycznego. Co robić?
Nie pamietam w jaki sposób wyszukuję numer telefonu biura. Dzwonię i pytam: „Czy przypadkiem tacy to a tacy nie pojawili się u Państwa?”.
„A jakże – właśnie kupują bilety u mnie!”
Serce coraz bardziej podchodziło mi do gardła, a pod zmarszczonym czerepem kłębiły się czarne myśli. Gdzie ja do cholery tą saszetkę zostawiłem. Do tej pory nie uruchamiałem posiłków w postaci mojej Mamy. Po prostu nie chciałem jej martwić moją zgubą, tym bardziej, że w saszetce był ważny paszport uprawniający do podróży do wszystkich krajów świata. Po co mi ten dokument – o tym za chwilkę.
31 sierpnia 1980, a potem caly okres do puczu Jaruzelskiego to były nieslychane wydarzenia w skali bloku sowieckiego. Pamiętam, że na obozie narciarskim pod Ostrawą w lutym 1981, czeskie studentki z niedowierzaniem pytały, czy rzeczywiście mozemy wyjeżdżać
A gdy te słowa czytała niedawno moja żona,
przycichła mocno trochę i była dość strwożona.
„Ty przestań pisać bzdury, bo nie unikniesz chryji
i zapisz się czem prędzej do wojowników Maryji!”
Zorro, bo o nim tutaj mowa, oprócz finansowego wsparcia niesie wieśniakom kaganiec oświaty. Pod peleryną ukrywa podręczniki wychowania seksualnego przemycane nielegalnie ze skolonializowanej przez francuskich libertynów północnej części Ameryki. Budzi to wściekłość Garcii, którego aparycja wyklucza jakiekolwiek sukcesy w tej dziedzinie. Ponieważ sam nie może dać rady Zorru, zakłada paramilitarną grupę Solidarna Kalifornia,