Tu po raz wtóry Czytelnik skrzywi się jak po cytrynie. Przecież powinno być – rozmówczyniom. E tam! To mój blog i „Kręci mnie życie” wie lepiej na kim mu zależy. Poza tym nachalne poprawianie wcale nie należy do bon-tonu. Przecież wiadomo, że to właśnie na paniach chcę zrobić jak największe wrażenie moim wykwintnym językiem. Co tam im na ucho szeptał będę potem – cicho sza! Wyznaję to publicznie, chociaż akurat pojęcie „rozmównica publiczna” niekoniecznie dobrze się kojarzy.
Otóż, pominąwszy wcześniejsze ekscesy – a to walka z sądami, a to pomysł głosowania korespondencyjnego, znalazłem w prasie bulwersującą informację. Mianowicie prezes Polskiego Radia, Agnieszka Kamińska wydała zarządzenie, w którym zabrania pracownikom tej instytucji wypowiadania się bez uprzedniej konsultacji z biurem prasowym. To zupełnie w skrócie, bo tak naprawdę prezes założyła swoim podwładnym nielichy kaganiec.
Taki mi przyszedł do głowy komentarz wiekopomnego wydarzenia z historii naszego pięknego kraju
Żeby przykryć tą niesławną wpadkę, pisowscy spece od marketingu politycznego wypuścili bombę o unieważnieniu małżeństw Jacka Kurskiego i jego wybranki. Tutaj skandal miał charakter raczej obyczajowy, stawiając pod znakiem zapytania i tak niewielką już wiarygodność szefa TVPiS. Na prawie kanonicznym się nie znam, dziwi mnie jedynie fakt, że równocześnie procedurze tej z pozytywnym skutkiem zostali poddani oboje państwo (nie)młodzi.
Ścigałem się przez prawie trzy sezony, przy czym Puchar Równicy był zdecydowanie najbardziej pechowy. W 2011 roku uległem kontuzji podczas karkołomnego zjazdu wąską, asfaltową drogą. W 2012 przeżyłem załamanie pogody, gdy ze słonecznych 25 stopni zrobiło się deszczowe 12. Nigdy wcześniej, ani później nie zdarzyło mi się tak zmarznąć. Zresztą nie tylko mnie. Marcin i Paweł, członkowie teamu „Szosowanie” przeżyli dokładnie to samo.