Nie byłbym sobą, gdybym nie doszukał się jakiegoś drobnego mankamentu. Nie bez powodu mam opinię malkontenta i marudy.
Zgłosiłem w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami, iż możliwą przyczyną nerwicy pieska sąsiadów, jest brak spacerów. Po sprawdzeniu stanu rzeczy zostałem przez inspektorów pouczony, że wszystko jest ok, warunki są wzorowe, a na brak spacerów nie ma paragrafu. Stąd moja konsultacja z Marcelim…
W ogóle tamte czasy wymagały wielkiej przemyślności, aby jakoś normalnie funkcjonować. Mama zdecydowanie wszelkie niezbędne przymioty do utrzymania odpowiedniego standardu posiadała. W pewnym momencie, gdzieś pod koniec lat 80. zawitał do nas odbiornik marki Rubin, który z kolei nosił znamiona dywersji technologicznej.
W takim to sielsko-willowym otoczeniu, pomiędzy tynieckimi Benedyktynami a pałacem jędraszewskim, odbędą się nareszcie z wielką pompą uroczystości celebracji mszy prymicyjnej. Po tejże przyjdzie czas przyjęć.
O ile z mrówkami nawiązałem kontakt wzrokowy, o tyle moja ulubiona postać z czeskiej kreskówki ( Krtek) nawiedza mnie incognito. Podobnie jak one wypuścił „balona próbnego” w postaci kilku kopców. Rozgrabiłem je grzecznie licząc na takt i dobre wychowanie podziemnego sublokatora. Skoro zorientuje się, że zrównałem z ziemią jego baszty, dyskretnie wycofa się na teren sąsiadów.