Wracając do koronawirusa. Jedyna możliwa forma pochodu musiałaby przyjąć formę korespondencyjną.
W pierwszej chwili myślałem, że żona zadysponowała dodatkowe posiłki w związku z moją chroniczną niedowagą. Dlaczego? Ano dlatego, że zaspanymi oczami przeczytałem fragment smsa, „że na komórce została zainstalowana aplikacja do pozorowania kolacji”. Jasny gwint – pomyślałem.
Mam powyżej uszu kwarantanny. Dzisiaj System nakazał mi wykonanie zadania 0 8.40. Szczęściem otworzyłem oko minuta po 9 i w pół śnie, pół jawie zauważyłem smsa z poleceniem wykonania zadania. Tym razem zostało mi całe 5 minut. Spokojnie uniosłem drugą…
Rozmarzyłem się tak o dotacjach robiąc selfie, a tu tymczasem ze smartfona wyjrzała gęba Murphy’ego ze swoimi prawami i wyskoczył komunikat: „Aplikacja została zatrzymana. Czy zakończyć? Tak.Nie” .
Z niedzieli na poniedziałek spałem niespokojnie, śniło mi się, że pokonuję Atlantyk na drzwiach od łazienki, a obok płynie żona. Też na drzwiach. Przed nami widzimy już Statuę Wolności, ale z tyłu cały czas majaczą marokańskie palny.